IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pub na parterze

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 12, 2012 9:31 am

Zaśmiała się nieco gorzko.
-Wybacz, ale nie mogę udzielić Ci odpowiedzi na to pytanie.-po co miałaby powiedzieć? "No wiesz, w sumie to popalam sobie trawkę, wpierdalam wtedy za sześciu i oglądam durne seriale. Tak, jestem nastawiona na rozwój kultury". Nieee.
Posłała mu serdeczny uśmiech.
-Powiedziałabym, że wszystko co niebieskie jest najlepsze, ale wtedy musiałabym wziąć pod uwagę również maszyny, a te w tym kolorze działają mi na nerwy cholernie.-powiedziała i zaciągnęła się papierosem.
-No wiesz! Nawet nie wyobrażaj sobie, że w moim towarzystwie ktoś może prowadzić motor. Toż to świętokradztwo!-i po raz kolejny się zaśmiała. Tyle, że tym razem naprawdę uroczo i rozbrajająco. Dobra, starczy tej słodyczy na jeden wieczór. Wypiła swojego drinka do końca. Koniec z whisky. A przynajmniej w pubie. -Prawdziwy z Ciebie dżentelmen, mój drogi.-nie zapomniała mu tego wytknąć. Rzadko kiedy się dzisiaj takich spotykało. Choć, czasem można odnieść wrażenie, iż jest zupełnie inaczej. Teraz niby to takie modne się zrobiło. Gdzie Ci faceci, którzy po prostu brali kobietę siłą ze sobą, a one były z tego zadowolone?
-Dostaniesz. Tak myślę.-powiedziała z cwanym uśmiechem. Kto ja tam wie, co jej chodzi po głowie. --[b]Nie będę wyprowadzała Cię z błędu.-dodała i wypił kolejną (cholera) kolejkę. Przecież przed chwilą stwierdziła, że nie pije! Ale nic, jak dają to się nie godzi nie brać.
-Do mnie. Mieszkam niedaleko.-powiedziała. Skorzystała z jego pomocy, zgrabnie zeskoczyła ze stołka. Ruszyła przez tłum do wyjścia, gdzie zaparkowała swój motor. Na całe szczęście jej dziecko nie było ani trochę uszkodzone.
-To co? Idziesz za mną pieszo czy wskakujesz?-uśmiechnęła się do niego złośliwie wyciągając kluczyk z kurtki.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 12, 2012 1:56 pm

Uśmiech Varg podziałał na niego jak kolejny łyk whisky, a jej śmiech był tak uroczy że przez chwilę tylko stał i uśmiechał się jak kretyn. Szybko się ogarnął.
- Wybacz pani, więcej takich bluźnierstw z moich słów nie usłyszysz - powiedział przesadnie teatralnym tonem robiąc głęboki i zamaszysty ukłon. Kiedy się wyprostował na jego twarzy widniał szeroki, rozbawiony i ciepły uśmiech. - Cóż, gentleman to termin który można tłumaczyć na kilka sposobów. Pod pewnymi względami gentlemanem bym się nie nazwał.. - stwierdził pod koniec z lekko zawadiackim wzrokiem. Była to w sumie szczera prawda. Jego natura bywała bardzo zmienna. Jak u każdego aktora. Wszystko zależało od sytuacji i humoru. I scenariusza. Poczekał aż dziewczyna dopije, i pomógł jej wstać ze stołka. Mówiła coś do niego, chyba że idą do niej, jednak w tłumie nie zarejestrował za bardzo ogólnego sensu. Może po prostu się nad nim nie zastanawiał. Kiedy tylko wyszli poczuł przyjemnie chłodne i czyste, nocne powietrze. Zaciągnął się głęboko i spojrzał w niebo z lekkim uśmiechem. Nie trwało to jednak dłużej niż krótką chwilę. Ponownie słysząc dziewczynę głośno i łobuzersko się zaśmiał
- Ty prowadzisz - rzucił udając się w stronę motoru i stając obok wskazując jej miejsce przy kierownicy. Mimo temperatury nie zapiął kurtki, alkohol i miło spędzany czas grzał go lepiej od czegokolwiek. - Chyba że chcesz sobie popatrzeć jak biegam po pijaku - zaśmiał się serdecznie
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 12, 2012 3:26 pm

- Wiem, że zazwyczaj mają serce, płuca i flaki - powiedział.
- W nefrologii i chorobach zakaźnych, ale ogólnie, w zgadywaniu, co jest pacjentom - odpowiedział na pytanie.
Chwilę milczał, po czym dodał:
- Chyba nieco ci przeszkadzam. Na razie.
Wstał. Kelner zabrał szklankę i grzecznie kiwnął głową w jego stronę.
"Zapraszamy ponownie" - usłyszał.
Otworzył drzwi. Omiotło go chłodne, nocne powietrze. Zapiął marynarkę i ruszył przed siebie.
Jesień.
Powrót do góry Go down
Anthea
The PA
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 109

Skąd : York, England

Humor : Neutralny

PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 12, 2012 4:24 pm

Dziewczyna uniosła wysoko brwi, usłyszawszy Jego odpowiedź. Uśmiechnęła się krótko, gdy usłyszała odpowiedź na zadane pytanie. "Zgadywanie"... Czy to zawsze nie miało miejsca w medycynie? Obróciła szklankę na brzegach jej dna i wezwała barmana, by podał jeszcze jedną szklankę trunku. Anthea nieco się zdziwiła kiedy usłyszała słowa mężczyzny.
- Wca... - Zaczęła, ale nie dokończyła bo jak szybko On to powiedział, tak szybko skierował się do drzwi i po prostu zniknął za nimi. No tak, brawo Anthea. Twoje umiejętności w nawiązywaniu kontaktów właśnie sięgnęły zenitu, istnego apogeum. Wypiła zawartość szklanki jednym haustem i zamówiła jeszcze jedną kolejkę. Sięgała powoli dna. Mając trzydzieści lat powinna być albo matką szóstki dzieci albo duszą towarzystwa. Nope. Była pochłonięta pracą, popadła w pracoholizm i bezsenność. Co z tego miała? Satysfakcję, dziką satysfakcję. I w sumie... była szczęśliwa. Dopiła ulubione mojito do końca, narzuciła na siebie płaszcz, zamawiając w między czasie taksówkę. Uśmiechnęła się pod nosem, poprawiła włosy i skierowała się do wyjścia. Na ulicy czekała jeszcze dobre paręnaście minut aż podjedzie zamówiony transport. Zaraz po tym jak stanął tuż przed nią, wsiadła do niego i ruszyła w nieokreślonym kierunku. Przecież noc jeszcze młoda, a sen i tak ją nie morzył.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 12, 2012 4:31 pm

Nie trzeba było jej dwa razy powtarzać. W sumie powiedzieć jej, że prowadzi to tak jakby powiedzieć małej, rozpieszczonej dziewczynce, że może sobie wybrać najdroższą lalkę w sklepie. Dziwnie porównanie ale jakże trafne. Jej mentor zawsze jej powtarzał, że drugiej takiej jak ona nie widział. Tak, miał na myśli styl prowadzenia. Stwierdzał zawsze, że ciężko znaleźć kobietę, która ma takie umiejętności, odwagę i dupę z ołowiu. Uśmiechnęła się do siebie w duchu na te wspomnienie. Właśnie... wypadałoby jechać na dniach na grób. Odgoniła od siebie te myśli, aczkolwiek zakonotowała fakt w swoim minikalendarzyku.
-Może właśnie to jest coś, co wprawiłoby mnie w świetny humor. Nie będę jednak wyrodnym babskiem.-puściła mu oczko, po raz drugi tego wieczoru. A to babsko! Patrzcie jaka pewna siebie.
Wsiadła na motor, poczekała aż Arthur się dosiądzie i ruszyła z piskiem opon w stronę swojego domu.

[z/t oboje]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 19, 2012 12:54 pm

Jako, że w pewnym sensie pracę miał łatwą i przyjemną, miał też dużo czasu na spędzenie dni w rozmaitych centrach kulturowych. Tym razem postanowił sobie umilić czas wychodząc na jednego. Pub "The World's End był jednym z jego ulubionych miejsc. Zajmując miejsce na jednym z wysokich stołków barowych, zamówił sobie guinnessa. Trzymając długą szklankę w dłoni wypełnioną po brzegi piwem rozglądał się z dyskretnie, aczkolwiek z lekkim zainteresowaniem po sali. O tej porze już się ludzie zaczęli schodzić, co także było typowe dla tych miejsc.
Póki jeszcze barman nie miał tylu obowiązków, zagadnął także sam. Poniekąd nie miał co robić, a obsługa stojąca za barem często pełni rolę dobrych rozmówców.
- Na razie masz luźniej? Ale już się schodzą. Student, tak? - Barman wyglądał na młodego, dlatego założył, że jest studentem. Nic wielkiego, takich sporo.
- Och, tak. Lubię tą pracę. Ciągle się coś dzieje, chociaż nieraz ciężko jest. Architektura, więc tak. - Potem jeszcze kilka zamienił słów z tym kolesiem. Nie można powiedzieć, by należał do rozmownych osób.
Powrót do góry Go down
William M. Bass

avatar

Join date : 06/10/2012
Liczba postów : 7

Skąd : Londyn

Humor : lepiej nie zadawać głupich pytań

PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 19, 2012 3:45 pm

Praca pracą a potem przydałby się relaks, tylko jaki? Siłownia by się zmęczyć i przestać myśleć? A może strzelnica by wyładować się? Tym razem coś zupełnie innego i o wiele spokojniejszego. Wychodząc z komisariatu policji mężczyzna złapał taksówkę i poprosił o zawiezienie go do najbliższego baru, byle nie najgorszej speluny w mieście. Zdjął krawat jeszcze w samochodzie i kiedy wysiadał z niej schował go do kieszeni. Miał dziś gest i dał taksiarzowi napiwek, może nie wielki ale zawsze jakiś.
Odpinając dwa guziki przy kołnierzyku koszuli wszedł pewnym siebie krokiem do lokalu. Szału ani erekcji nie dostał na widok wnętrz ale mogło być gorzej, o wiele gorzej więc nie marudził. Rozejrzał się przyglądając się siedzącym już klientom. Nie był pewien czy warto siadać przy stoliku, nie wiedział jeszcze ile tu zabawi, może krótką chwilę a może dłużej. Czas pokaże co mu ciekawego lub nie przyniesie los. Po chwili zastanowienia usiadł przy barze obok jakiegoś mężczyzny. Zamówił whisky z lodem. Przysłuchiwał się rozmowie mężczyzny z barmanem i spytał z niekłamaną ciekawością w głosie:
-Jakoś ciężko panu idzie ten podryw. Potrafi pan lepiej czy dziś jest gorszy dzień na tego typu numery? - nie uważał by mężczyzna rzeczywiście podrywał barmana ale nie był by sobą gdyby nie skomentował sytuacji. Ot taka jedna z jego bardzo licznych wad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 19, 2012 4:03 pm

Niebawem i coś się śmiało zmienić, bowiem obok niego dosiadł się młody mężczyzna. Zerknął na niego kątem oka i trzeba przyznać, że trochę się rozczarował. Niby nie należy oceniać książki po okładce, ale strój dużo mówi o człowieku. Może jakimś wybitnym geniuszem nie był w kwestii analitycznego myślenia, ale ten mężczyzna był ubrany zbyt oficjalnie. W przeciwieństwie do niego, ubranego w wytarte jeansy, podkoszulek w czarnym kolorze ukryty pod bluzą oraz skórzaną kurtką pod którą można broń ukryć. Nie, nie było mu gorąco. Przynajmniej jeszcze nie. Był także zainteresowany.
- A co, chcesz zostać moją dzisiejszą randką? Bo wyraźnie jesteś zainteresowany tym, czy potrafię lepiej podrywać prostego studenta. Naprawdę przyszedłem na drinka, eleganciku. Po pracy na jednego? Żona w domu nie czeka z dziećmi? – Na moment utkwił swoje uważne spojrzenie w twarzy tego mężczyzny. Uniósł także przy tym obie brwi. Elegant jak się patrzy. Zaczął się zastanawiać, co taki robi w takim miejscu. Ale pewnie wracał z pracy. Niektórzy w tym mieście trudnią się uczciwą pracą, gdzie taki strój jest wręcz obowiązkowy. Także sobie zamówił kolejnego guinnessa. Sam zwykle nie mówił dużo, ale też nie mówił na razie nic takiego, co by mogło mu zaszkodzić, a opowiadać o swoim życiu osobistym tutaj też nie zamierzał.
Powrót do góry Go down
William M. Bass

avatar

Join date : 06/10/2012
Liczba postów : 7

Skąd : Londyn

Humor : lepiej nie zadawać głupich pytań

PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 19, 2012 4:30 pm

Wybaczcie, ale strój "ale jestem wyluzowanym kolesiem" Will zostawił na inne okoliczności. Jak się pracuje legalnie i to dla policji niestety trzeba wyglądać sztywno. Kiedy nie musiał pojawiać się w komisariacie i pomagać tym idiotą lub nie miał żadnej rozprawy w sądzie wyglądał zupełnie inaczej. Ostatnio zdecydowanie za często bywał w komisariacie a raczej w ich kostnicy lub u patologa. To zaczynało go powoli nudzić, czemu oni sami nie widzą niektórych oczywistych rzeczy tylko wzywają Willa? Czy on wygląda jak pogotowie dla nieudaczników? Chyba tak bo innej możliwości nie widział i jak widać kocha pomagać miejscowej policji. Przepraszam, nie kocha on uwielbia... czuć sarkazm?
Pił drinka kiedy mężczyzna mu odpowiedział i o mało się nie zakrztusił napojem. Przełknął jednak i wybuchnął śmiechem, nie był w stanie się uspokoić przez dłuższą chwilę. Kiedy w końcu był w stanie wydusić z siebie normalnym tonem głosu odpowiedź poklepał mężczyznę po kolanie.
-Jestem w tym momencie zainteresowany dosłownie wszystkim co nie wiąże się z policją, sądami, policją i policją. Wspominałem o policji bo nie pamiętam. - napił się odrobinę i dodał:
-Czemu zakładasz, że mam żonę i dzieci? Może wolę mężczyzn? Zaczynasz się bać chłopcze, który przyszedł tylko na drinka a nie podrywać studenta? - przejechał opuszkami palców po policzku mężczyzny czekając na jego reakcje ale nie ruszyło ani nie zdziwiło by go nawet, gdyby nieznajomy odepchnął mu rękę i sprzedał lewego sierpowego. Cóż, takie rzeczy się zdarzają i jeśli chce się bawić innymi trzeba się liczyć z konsekwencjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pią Paź 19, 2012 4:55 pm

On by w tej kwestii polemizował, bo też nie trzeba nosić garniaka, by pracować w policji. Ach, życie. Częste wezwania do pracy nawet w środku nocy. To dopiero musi być przyjemne, tak trochę nie mieć swojego życia. Z tymi jakże istotnymi pytaniami raczej nie do niego. Chociaż patrząc na tego mężczyznę, bardziej finansistę przypomina. Szczerze? Tak nie bardzo, ale świrów i pracoholików nie brakuje. Głupie pytanie, głupia odpowiedź. Skoro tak dobrze wychodzi mu rozśmieszanie ludzi, może powinien zostać komikiem? Chociaż z tego wyżyć się jakoś szczególnie dostatnio nie da. Czując jak ten obcy mężczyzna klepie go po kolanie jakby się dobrze znali, cicho warknął. Wręcz ostrzegawczo. Aż tak chętny do spoufalania się z kimkolwiek nie był.
- Policjant czy miłośnik spraw kryminalnych? Albo raczej, wielbiciel drużyny marzeń. Swoją drogą… dość wąski krąg zainteresowań. Dość pospolity. – To, co usłyszał także nie napawało optymizmem. Jeszcze miłośnika spraw kryminalnych można znieść i to dość ciekawe hobby, ale mundurowego, którego praca jest także jego hobby już tak ciężej. Tych mundurowych to właśnie omijał szerokim łukiem, bo dla takich jak on ci bardzo chętnie oferują mniej lub bardziej wygodne cele.
- Wyglądasz na bankiera, interesującego się sprawami kryminalnymi. Ci zwykle są już ustawieni. Tym też bym się nie zdziwił, gdyby tak było. Bać się? Ciebie? Czy tego, że będziesz chciał dać mi swój numer mając nadzieję, że oddzwonię? – Jego rozmówca był niezwykle rozmowny, więc pewnie i tak dowie się, czy on naprawdę jest tym bankierem. Bo już dowiedział się, że bardziej on nie ma żony i może skłania się naprawdę ku byciu wielbicielem kutasów. Zapytał wielce zdziwiony, ponownie unosząc obie brwi. Cicho się zaśmiał, ale bardzo szybko ten śmiech stał się ponownym warknięciem. Sam się także natychmiast odsunął.
- Jeśli za chwilę Twoja dłoń zatrzyma się na moim kolanie i zmieni położenie znajdując się w pobliżu moich jaj albo nadal będziesz gładził mnie po policzku, to zrobię się nieprzyjemny. – To mówiąc, właściwie cicho warcząc, chwycił mężczyznę za przegub dłoni. Trzymał go pewnie, chociaż jeszcze nie tak, żeby mu w jakiś sposób ból sprawić. Także na razie nie został sprowokowany do sięgnięcia po broń i jej użycia. Na rękoczyny na razie także się nie zanosiło. Było to tylko ostrzeżenie. Zaraz potem puścił przegub tego mężczyzny.
Powrót do góry Go down
William M. Bass

avatar

Join date : 06/10/2012
Liczba postów : 7

Skąd : Londyn

Humor : lepiej nie zadawać głupich pytań

PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Sob Paź 20, 2012 2:05 pm

Kto z ogniem wojuje ten może się poparzyć i to porządnie. O tym prostym fakcie przekonał się po raz kolejny Will. Mógł trzymać ręce przy sobie i by nie wkurzył faceta, który z każdą chwilą okazywał się cholernie nudnym hetero. No cóż, trudno się mówi. Pierwszym odruchem kiedy usłyszał warczenie mężczyzny było rozbawienie, pewnie dlatego nie spasował.
Wracając do rozmowności Willa być może sprawiał takie pierwsze wrażenie ale kto powiedział, że wszystko co on mówi jest szczerą prawdą a fakt, iż nawija nie oznacza zupełnie nic. Trzeba być naprawdę naiwną osobą by uwierzyć obcemu facetowi. Każdy temat jest dobry by zbliżyć się do swej ofiary a potem coś jej zrobić, nie koniecznie miłego ani przyjemnego. Gdyby Will był psychopatycznym mordercą taką właśnie taktykę mógłby mieć. Na szczęście dla drażliwego rozmówcy nie przejawiał takich cech.
Przy pierwszym komentarzu napił się tylko drinka i odpowiedział wymijająco:
-Nie zaprzeczam i nie potwierdzam. Nigdy też nie twierdziłem, że jestem intrygujący, interesujący czy coś w tym stylu. - na następne słowa wzruszył tylko lekko ramionami i dokończył pić. Nie odpowiedział, nie uznał to za konieczne. Zamówił kolejną porcję whysky po prostu. Na następny komentarz a raczej ostrzeżenie zareagował dość specyficznie. Z jego ust zniknął uśmiech, a jego twarz stała się "kamienna", nie można było z niej odczytać żadnych emocji. Odsunął się od mężczyzny na tyle ile pozwalało mu krzesło na którym siedział i skupił się na swoim napoju. Odezwał się zimnym, pozbawionym emocji głosem tak jakby nic się przed chwilą nie zdarzyło i mężczyzna mu nie groził.
-Wie pan po czym poznać, że ktoś się boi a raczej, że czuje się zagrożony? - miał zamiar o coś jeszcze spytać ale podeszła do niego jakaś kobieta i przytuliła się do jego pleców. Pocałowała go w policzek i powiedziała tak by jego rozmówca usłyszał.
- Will skarbie przedstaw mnie swemu znajomemu. Powiedz mi czy on jest taki jak ty aniołku? - mężczyzna nie musiał się odwracać by wiedzieć kim jest kobieta, która się do niego przytula. Pani adwokat Maria Lopez próbowała zbawić Willa i z aseksualizmu sprowadzić go na hetero. Dzielnie się bronił przed tym ale nie mógł uniknąć takich sytuacji.
-Nie moja droga siostrzyczko, nie znam godności tego pana i zdecydowanie nie jest taki jak ja. Zresztą sama go spytaj jeśli cię to interesuje. - nie byli rodzeństwem ani kuzynami ale Will traktował ją jak siostrę, przynajmniej czasami. Kobieta położyła głowę na ramieniu Willa i spytała nieznajomego:
- Proszę zdradzić nam tą tajemnicę panie nieznajomy, pan też jak Will jest zimnym głazem i nic ani nikt pana nie podnieca? - Will skrzywił się lekko słysząc jak mianują go "głazem" ale nie skomentował tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Pon Paź 22, 2012 11:07 am

Więc niech uważa, żeby się nie poparzyć. Problem w tym, że on hetero nie był, ale też nie był gejem. Co za dziwna mentalność, jak ktoś się nie pozwala obmacywać, to od razu jest hetero. Siedzą w pubie, pełnym ludzi dodatkowo, a od innych rzeczy są gejowskie kluby. Jest też żołnierzem, a trzeba spojrzeć, że wojsko zmienia ludzi. Dopiero będzie zabawnie jak komuś przefasonuje wygląd. Co za niezwykła otwartość, ale trzeba przyznać, że ma gadane. Trzeba być naprawdę naiwnym, by otworzyć się przed kimś obcym. Bezbronne ofiary to nie tutaj. Nie była to przecież żadna tajemnica poliszynela.
- To skoro nie zaprzeczasz ani nie potwierdzasz, to gdzie pracujesz? A może jesteś dziennikarzem? W każdym razie musisz mieć ciężką pracę. – Cicho westchnął. Po jego wymownym spojrzeniu można było wywnioskować, że trochę współczuje swojemu rozmówcy. Jakby całkiem słusznie podejrzewał, że ktoś w pracy skutecznie obniża wysokość ego.
Zareagował tak, jak powinien zareagować każdy normalny człowiek. Bo jeszcze mu tak zostanie. A da się tak? Dobrze, że miał na sobie skórzaną kurtkę, bowiem lada moment zrobi się tutaj zimniej. On mu nie groził, a jedynie ostrzegał. I zrobił to w pewnym sensie bardzo uprzejmie.
- Po tym, że się odsuwa na bezpieczną odległość? - On się nie czuł zagrożony, a tym bardziej się nie bał, więc to musiało chodzić o jego rozmówcę. Dobrze, trzeba przyznać, że tym trochę zaskoczony. Pojawienie się kobiety było dość nieoczekiwanym zwrotem, jednak ta sprawiała wrażenie... przyjaciółki jego rozmówcy. Słyszał to bardzo dobrze i zmarszczył lekki brwi. Na razie miał swojego rozmówcę za geja, ale też nie wiedział, czy o to chodzi. Pani adwokat, kobieta sukcesu. A więc jednak to siostra. Nie dziewczyna, kochanka. Siostra.
Kolejna osoba z którą to można drinka wypić.
- Proszę mi mówić Sam. Zimnym głazem? Ależ skąd, jestem tylko stosunkowo wybredny w pewnych kwestiach. A o Willu powiedziałbym, że jest gejem. Nie mam nic do nich. – Zrobił mało inteligentną minę, patrząc to na Willa i tą kobietę. Nie ma jak to adekwatny komentarz do sytuacji odnośnie czyjeś seksualności. Jak zwykle jest cudownie bezpośredni. Sam nie za bardzo się nie przejmował reakcją jaką mogą wywołać jego słowa. Sięgnął do kieszeni kurtki, celem wyciągnięcia paczki papierosów jednak i tutaj spostrzegł tą cudowną tabliczkę informującą o zakazie palenia w lokalach tego typu. Dlatego paczka papierosów spoczęła na stoliku czekając na lepszy czas.
Powrót do góry Go down
William M. Bass

avatar

Join date : 06/10/2012
Liczba postów : 7

Skąd : Londyn

Humor : lepiej nie zadawać głupich pytań

PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Sro Paź 24, 2012 8:15 am

Ciężką pracę? Wszystko zależy od podejścia osoby do wykonywanych obowiązków. Czasami praca czy też czynności z nią związane sprawiały, że Will przestawał się przejmować takimi detalami jak konieczność współpracy z policją. To w końcu kolejne sprawy go nakręcały, sprawiały, że miał powód by wstać rano z łóżka i założyć na siebie ten wkurzający czasem uniform zwany powszechnie garniturem.
Kolejna salwa pytań o zawód sprawiła, że Will wzruszył ramionami i odpowiedział pytaniem na pytanie:
-A pan czym się zajmuje? Nie jestem dziennikarzem, nie umiałbym być taki upierdliwy. - Will nie oczekiwał współczucia ani wyrazów tego. No chyba, że współczuje mu się tego z jakimi personami musi pracować to wtedy i owszem można a nawet trzeba. Idioci, tak zdecydowanie to idioci go otaczają. Na następne słowa nie opowiedział, po prostu lekko się uśmiechnął. Nie uważał by odpowiedź w tym przypadku była konieczna.
Wracając do Marii jej skromną reakcją na otrzymaną odpowiedź od "znajomego" Willa było odsunięcie się od niego i mocny cios w tył głowy. Will skrzywił się lekko ale widać było, że nie ma zamiaru w jakikolwiek sposób reagować na taką zaczepkę ze strony kobiety, która zaczęła go krytykować:
-Williamie ile razy ci powtarzałam, iż nie powinieneś oszukiwać tak innych. Gej? W końcu się to skończy tym, że ktoś będzie chciał cię pocałować i nie będzie to śliczna szatynka. Nie wspominając już o gorszych konsekwencjach - mówiła jak matka do dziecka, która po raz kolejny przedstawia mu podstawy skoro maleństwo nie potrafi ich załapać. Will położył ręce na ladzie a na nich oparł głowę przyglądając się szklance nie do końca słuchając słów kobiety, która zwróciła się do Sama.
-Proszę wybaczyć mu te dziecinne zagrywki, ten dzieciak jest niestety tylko aseksualny. Udaje geja lub hetero by zrazić do siebie innych. Will, co masz do powiedzenia? - Will słysząc swe imię podniósł się wypił resztę zawartości swej szklanki, odwrócił się do kobiety by popatrzeć w jej oczy i powiedział zimnym tonem głosu:
-Przepraszam. Jesteś ze mnie dumna mamusiu? Cały bar już wie, że mi nie staje. Toż przecież inne dzieci w przedszkolu nie będą się chciały ze mną bawić. - kobieta pocałowała Willa w nos i potargała mu fryzurę zadowolona sama z siebie, że ocaliła go, przynajmniej według niej. Posłała mu uroczy uśmiech nie zwracając najmniejszej uwagi na jego komentarz i odeszła w swoją stronę. Will odwrócił się do baru by zamówić jeszcze raz to samo.
-A więc Sam skoro ta urocza istotka zdołała już zdradzić ci fakt, iż nie jestem dla ciebie zagrożeniem powiedz mi czemu siedzisz tu sam a nie w domu ze swoją ukochaną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Sro Paź 24, 2012 11:59 am

Jak to mówią, żadna praca nie hańbi, ale za to bardzo często męczy. Są lepsze powody, by wstawać z łóżka niż praca. Jak na siebie, to on był dzisiaj bardziej rozmowny. O ile można tak nazwać człowieka, który zadaje pytania i sam nic o sobie nie mówi.
- Handluję. Czyżby? Chociaż ich determinacja jest godna podziwu, ale ja za tymi hienami nie przepadam. Zwłaszcza, kiedy piszą o tym, jaki dramat przeżywają tacy i tacy celebryci. – Odpowiedział poniekąd zgodnie z prawdą, bo rzeczywiście handlował. W tym przypadku oczywiście taka odpowiedź rodzi kolejne pytania. Te nowinki ze świata mediów mu czasem bokiem wychodziły, zwłaszcza kiedy Internet przeglądał. Niestety, na tym świecie właśnie idiotów nie brakuje. I co gorsza, każdy w jakimś stopniu jest głupcem. On na szczęście był głupcem, ale jakby nie patrzeć za inteligentny był na idiotę. Z tym się jednak nie obnosił. Uniósł jedną brew, widząc jak jego nowego "znajomego" kobieta po prostu bije. Sam nigdy by się nie pozwolił uderzyć kobiecie, chociaż raczej by jej nie oddał. Słysząc tak mało konstruktywną krytykę, tym razem już uniósł obie brwi. Po jego minie można było wywnioskować, że nie wiedział co powiedzieć i nawet sam nie miał ochoty się odzywać. A tym bardziej sądził, że nie powinien tego słuchać. Sam nie lubił jak ktoś mu matkuje do tego stopnia. Lada moment i on się załamie. W tym momencie już głupszej miny zrobić nie mógł. Chyba jeszcze nie wypił tak dużo, by to rozumieć. Chrząknął cicho.
- W zasadzie to nic się nie stało, wyjaśniliśmy sobie pewne kwestie już, a ja go podrywać i tak nie zamierzałem. - Jego zdaniem cała ta szopka była zbędna, ale jak zwykle kobiety mają skłonność do pierdolonego mesjanizmu i zbawiania poszczególnych jednostek. Challenge Accepted. Na pewno ta informacja zmieniła życie niektórym.
- Po pierwsze, nie stanowisz dla mnie jakiegoś szczególnego zagrożenia, bo i bardziej nachalnymi potrafię sobie poradzić, a jeśli mowa o związkach to unikam takich relacji z kobietami, które chcą zbawiać świat, jednostki i lubię się bawić w te szopki z pierwszymi randkami, kupowaniem kwiatów i nie chcę słuchać kobiecego jazgotu. Naprawdę sądzisz, że wyglądam na faceta na którego w domu czeka kobieta? – To też prawda, a ten młodzik wielkiej krzywdy mu zrobić nie mógł. A śmiało można powiedzieć, że także erekcja w takim miejscu jak to pasowała do tego mniej lub bardziej spokojnego wieczoru jak świni kamizela. A to by dowodziło bardzo istotnej rzeczy. Był lekko upośledzony w kwestii takich relacji, nie umiał w nich wytrzymać i po pewnym czasie się dusił. Wolał sam seks niż całą tą romantyczną otoczkę. A także nie miał na to czasu, bo często wyjeżdżał za granicę. Wojsko także go nauczyło takiej samodzielności, że i potrafi sam sobie coś ugotować i tym podobne.
Powrót do góry Go down
William M. Bass

avatar

Join date : 06/10/2012
Liczba postów : 7

Skąd : Londyn

Humor : lepiej nie zadawać głupich pytań

PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Sro Paź 24, 2012 1:09 pm

Will był w niektórych kwestiach leniem, by unikać swej znajomej pozwalał jej matkować sobie by jak najrzadziej mieć z nią do czynienia. Miało to swe plusy aczkolwiek w takiej sytuacji jak ta wiele minusów. Nie było relacji idealnej, dosłownie każda niosła ze sobą swoiste zagrożenia, których nie można było uniknąć.
Will ze swoją znajomą widywali się mniej więcej raz na miesiąc może rzadziej i to było czasem za dużo. Jednak mogło być też dużo gorzej z czego zdawał sobie doskonale sprawę. Kiedy tym razem odeszła poczuł ulgę. W końcu może spokojnie się napić, może jeszcze kieliszek lub dwa i wrócić do domu, jeśli wynajmowane mieszkanie można nazwać domem. Inaczej, wrócić do miejsca gdzie trzyma swe rzeczy osobiste, śpi i takie tam. Nigdy nie był związany z żadnym konkretnym miejscem, nawet dom, w którym się wychował nie był takowym do którego wracał z uśmiechem na ustach. To tylko lokum i nic więcej.
Will wysłuchał mężczyzny i odpowiedział z lekką nutką ironii w głosie:
-Brawa dla ciebie, iż zdołałeś uniknąć relacji z panią adwokat. Takie kobiety mają w sobie to coś, chcą na siłę zbawić każdego, którego spotkają na swej drodze. Wyobraź sobie co mam w domu jej mąż. Jestem zbyt leniwy by jakoś walczyć z takimi kobietami. Łatwiej im dać pogadać a potem ma się spokój. Mało ambitne ale działa. - nie odpowiedział na zadane pytanie, uznał je za retoryczne. Rozgadał się trochę ale w sumie nie powiedział nic konkretnego.
-Czym handlujesz? Czymś co mogę kupić a może bardziej hurtowo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Sro Paź 24, 2012 1:55 pm

Nie on pierwszy i nie on ostatni. Chociaż sam sobie jest winny, że pozwala sobie nadopiekuńczej babie z kompleksem mesjanizmu wejść na głowę. Och, tak. Zawsze może być gorzej. To raczej niedługo będzie mieć towarzysza do jakiej takiej rozmowy.
- Ta jakże wątpliwa przyjemność należy do Ciebie. Nadgorliwość gorsza niż faszyzm, tak mówią. Jakoś nie chcę sobie tego wyobrażać. Skoro tak mówisz, to widocznie coś w tym jest. – Po wyjściu tej kobiety miał i on mieszane uczucia, a im dłużej rozmawiał z tym facetem, to nawet dało się z nim porozmawiać na takie prozaiczne tematy.
Kolejne pytanie, którego on nie lubił.
- Dzieła sztuki. Nie wiem, czy to możesz kupić. Może Cię na to nie stać.
Amunicja i broń, narkotyki, rzadkie gatunki zwierząt. Wszystko, czego potrzebujesz. To także możesz kupić, nawet jeśli nie stać Cię na hurt. Chociaż nie wiem, po co Ci to. Wszystko niby jest dla ludzi, a Ty nie wyglądasz na takiego, co chce dość coś szybko i niekoniecznie legalnie. – Nawet teraz się uśmiechnął odsłaniając zęby w tym uśmiechu.
Dopił swoje piwo, jakoś na razie nie śpiesząc się z zamówieniem kolejnego. Zaczął się ponownie bawić swoją paczką papierosów. Jakby czekając na to, że barman machnie ręką na przemożną chęć zapalenia w tej sali.
Powrót do góry Go down
Greg Lestrade
The Silver Fox
avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 70

Skąd : London


PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 2:59 pm

Kiedy wszedł do pubu, odruchowo najpierw się rozejrzał. szukał wzrokiem kogoś znajomego, lecz niestety na pierwszy rzut oka nikogo takiego nie zauważył. Cóż, mówi się trudno, najwyżej porozmawia sobie z barmanem, o ile ten będzie miał chwilę spokoju. Co prawda znajdowało się tu sporo ludzi, ale jednak... Może, może. Detektyw skierował swe kroki do baru i usiadł przy nim, zamawiając czarną kawę. W domu nie ruszył nic do jedzenia (a coś w ogóle miał w lodówce?), mimo to nie był głodny. jedynie jego uzależnienie od kawy dawało o sobie znać. Zresztą za dużo snu też go dekoncentrowało. Miejsca przy żadnym stoliku nie miał zamiaru zajmować. Stoliki były co najmniej dwuosobowe, a on siedział sam, szanse na znalezienie towarzystwa marne, to po co ma zajmować miejsce, które mógłby zająć ktoś inny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 3:33 pm

Wkroczył do środka. Uderzył w niego gwar rozmów. Dość głośno było. Nie miał jednak sił by kogoś tutaj wyszukać, teraz to chciał się jakość dostać do lady. Chwilę mu to zajęło ale w końcu dotarł do celu. Jak złapał barmana to poprosił o lekkiego drinka. Po chwili Arsene znów się rozejrzał i uświadomił sobie, że stanął obok Grega Lestrade. Chyba szczęście mu dziś sprzyja. Ciekawe jak się czuł nasz poczciwy inspektor po długiej i dla niego pechowej nocy. Ciekawiło go tez ile śladów znaleźli, czy poczynili już jakieś postępy w sprawie tamtego przestępcy. Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Greg Lestrade
The Silver Fox
avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 70

Skąd : London


PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 3:41 pm

Czekając na swoją kawę, schował twarz w dłoniach, przymykając oczy i cicho wzdychając. Jeśli nie widział się z córkami, wolne dni ciągnęły się niemiłosiernie i były jedynie ciężarem. Ale gdyby pojawił się w pracy, narobiłby sobie tylko jeszcze więcej problemów, a tych już i tak miał sporo... Zdecydowanie wystarczająco dużo. Przetarł oczy palcami i opuścił ręce, a chwilę później otrzymał filiżankę. Podziękował barmanowi kiwnięciem głowy i sięgnął po filiżankę. Upił kilka łyków, nie przejmując się tym, że był to niemal wrzątek, przywykł już dawno do takiego napoju. Nie zarejestrował obecności Arsene obok - przecież co chwile ktoś przewijał się przy barze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 4:15 pm

Otrzymał swojego drinka i zerknął tylko kątem oka na srebrzystowłosego. Jak tu zacząć rozmowę. Trzeba od czegoś zacząć. Pierwsze co mu wpadło do głowy i chyba to było najlepsze rozwiązanie jak na obecną sytuacje. Nieco odwrócił głowę w stronę Grega i zaczął mówić ze swoim charakterystycznym francuskim akcentm.
- Excusez moi, może Monsieur wie, która jest teraz godzina? - Spytał się grzecznie, z lekkim uśmiechem na ustach.
Teraz czekać na odpowiedź drugiej strony i rozwiniecie całej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Greg Lestrade
The Silver Fox
avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 70

Skąd : London


PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 4:30 pm

Z zamyślenia wyrwał go głos, który najprawdopodobniej był skierowany w jego kierunku. Uniósł lekko głowę, by ujrzeć już dosyć znajomą postać... cóż, znajomą pod tym względem, że podsłuchiwał go, gdy ostatni raz siedzieli w tym samym pubie. No cóż...
- Już panu mówię. - dłonią odsunął rękaw swego płaszcza, marynarki i koszuli, by odsłonić zegarek, który nosił na nadgarstku - prezent od byłej żony, już dawno powinien się go pozbyć, ale zwyczajnie zapominał kupić nowy. Spojrzał na godzinę.
- Kwadrans po trzeciej. - znów zerknął na mężczyznę i mimo tego, że jakoś nie był w nastroju, posłał mu lekki uśmiech. Trzeba być miłym... zwłaszcza jak jest się policjantem i trzeba dawać przykład innym, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 6:21 pm

Teraz jak to dalej pociągnąć. Musiał przypomnieć sobie jakie dane na jego temat zdobył. Chyba było coś wspomniane o teatrze...trzeba to wykorzystać.
- Merci, dzisiaj trochę zabiegany byłem z powodu próby w teatrze i chyba zapomniałem zabrać zegarka. - Wymyślił.
Zgodne z prawdą było, ze grał w teatrze, i że są próby do nowego spektaklu. Znów trzeba poczekać na reakcję brązowookiego. Nadal się delikatnie uśmiechał, nietaktem byłoby być markotnym rozmawiając z kimś.
Powrót do góry Go down
Greg Lestrade
The Silver Fox
avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 70

Skąd : London


PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 6:28 pm

Pokiwał lekko głową ze zrozumieniem.
- Rozumiem, sam prawie zapomniałem dziś swojego. czasem tak już bywa... - znów zerknął na swój zegarek. Faktycznie prawie zapomniał założyć go po kąpieli, lecz był to bardziej powód roztrzepania po nieudanej sprawie. Zawsze po takich akcjach chodził zachmurzony, nie mogąc się na niczym skupić... Poprawił rękawy, znów zasłaniając urządzenie na nadgarstku.
- Więc teatr szykuje jakieś nowe przedstawienie? - rzucił krótkie spojrzenie mężczyźnie obok i sięgnął po swoją filiżankę z kawą. Napił się, napój aktualnie już trochę pomógł. Nie był już aż tak otępiały jak wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 7:08 pm

Wziął łyk swojego napoju i zerknął na Grega.
- Za parę dni nowe przedstawienie o tematyce pirackiej. - Odparł Lupin. - Mimo, ze jeszcze dzisiaj mamy powtórkę wcześniejszego spektaklu to już przygotowujemy się do dwóch następnych. Niekiedy były przypadki całkowitego pomieszania kwestii...było to całkiem zabawne w niektóry momentach. Serdecznie zapraszam. Gram w Victoria Palace Theatre - Dodał po chwili.
Trzeba lepiej poznać "przeciwnika". A może jednak tego nie wykorzysta? Na razie próbuje się zaznajomić z Lestrade.
Powrót do góry Go down
Greg Lestrade
The Silver Fox
avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 70

Skąd : London


PisanieTemat: Re: Pub na parterze    Nie Lis 11, 2012 7:18 pm

Pokiwał po raz kolejny głową.
- No tak, musi być ciężko, zwłaszcza jeśli ma się dużo tekstu do zapamiętania... Pewnie wybiorę się jeśli będzie okazja, dawno takiej nie miałem, dziękuję. - no tak, jego córki od jakiegoś czasu preferowały opery, a sam niestety rzadko chodził na jakiekolwiek przedstawienia, jak zwykle siedząc w pracy. Osobiście zdecydowanie wolał teatr, opery nużyły go po jakimś czasie. Preferował muzykę rockową, a jeśli już miał słuchać czegoś innego, włączał muzykę poważną... A w teatrze mógł skupić się na tekstach, były dla niego o wiele ciekawsze niż śpiewy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pub na parterze    

Powrót do góry Go down
 
Pub na parterze
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Offtopic :: Kosz-
Skocz do: