IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście/wyjście

Go down 
AutorWiadomość
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Wejście/wyjście   Sob Sty 26, 2013 1:03 pm

Do wnętrza rezydencji wchodzi się przez wielkie dwuskrzydłowe drzwi, wykonane z ciemnego i niezwykle trwałego drewna. Hol – bowiem inaczej się tego miejsca nie da określić – to całkiem spore pomieszczenie z którego można dostać się do dowolnego miejsca w domu.
Stojąc na progu ma się dobry widok na schody, które na półpiętrze rozwidlają się i prowadzą do pomieszczeń na piętrze. Wykonane z podobnego drewna, co drzwi i wyłożone bordowym dywanem naprawdę ładnie się prezentują. Cały hol wyłożony jest polerowanymi wręcz na lustro marmurowymi kaflami. Po lewej stronie znaleźć można kolejne dwuskrzydłowe drzwi, które prowadzą do jadalni. Zaś po prawej stronie są identyczne drzwi prowadzą do bawialni albo też salonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Moriarty
Napoleon of Crime
avatar

Join date : 21/09/2012
Liczba postów : 71

Skąd : Greystones, Irlandia

Humor : Too bored

PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Sob Sty 26, 2013 1:53 pm

Podróż taksówką nie należała najprzyjemniejszych, co zresztą całkiem słusznie przewidywał Moriarty. Kierowca był nudny i jeszcze po drodze opowiadał im o swoich problemach dotyczących żony. To już sprawiło, że profesor się nieco wyłączył nie mogąc tego znieść. Wręcz z utęsknieniem czekał na koniec tej podróży, byleby ten mężczyzna się zamknął.
W końcu też zajechali pod rezydencję należącą do niego i profesor wysiadł z samochodu. Spojrzał na wysoki mur otaczający ten budynek, jak i mosiężną bramę ozdobioną motywami roślinnymi. Pełni ona funkcję na teren tej posesji. W tym czasie też jego podwładny zmagał się z dwiema torbami zabranymi z hotelu. Kiedy przemieszczał się w stronę dworku, żwir tworzący ścieżkę chrzęścił pod jego butami. Ogród będący częścią tej posesji teraz wyglądał stosunkowo odstręczająco, ale na wiosnę ożywał zachwycając gości jak i mieszkańców tego dworku.
Kiedy zaś znaleźli się w tym pięknym holu, powiódł po nim spojrzeniem. Nie zmienił się przez te trzy lata, a przez to miał wrażenie jakby tutaj był wczoraj. Wszystko było takie piękne i też patrzył na to miejsce tak samo, jak wtedy, kiedy je ujrzał po raz pierwszy na oczy. Ten specyficzny zachwyt tym pięknem jak i przeświadczenie, że to miejsce idealne dla niego. Piękne, ekskluzywne i mające swoją historię.
Stojąc w tym pomieszczeniu, zsunął z ramion płaszcz. Powiesił go na wieszaku i także zsunął obuwie z nóg. Cicho westchnął.
- Możesz je tutaj na razie zostawić Sebastianie, albo zanieść do mojego pokoju. Potem możesz mi opowiedzieć coś więcej. Lub też zwołać… wszystkich obecnych. Jeśli oczywiście, są tutaj obecni. – Bagaże to było najmniej ważne w tej chwili. Odwrócił się na moment, by spojrzeć na swojego podwładnego.

_________________

Jim Moriarty

That's my story × My people × Call me



Every fairytale needs a good old-fashioned villain. You need me, or you're nothing.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Sob Sty 26, 2013 3:43 pm

Może to dziwnie zabrzmi, ale Sebastian starał się uczestniczyć w tej rozmowie z taksówkarzem mając nadzieję, że dzięki temu mężczyzna skończy. Niestety przeliczył się, chociaż trzeba przyznać, że niewiele brakowało a żołnierz zaproponowałby gościowi swoje usługi. Co to za problem pozbyć się jednej marudnej żony?
Miejsce to miało nie tylko jakieś własne wrodzone piękno, ale także kryło się w nim coś tajemniczego. Dom otoczony wysokim murem z taką solidną bramą mógł kryć w sobie dosłownie wszystko. I może, dlatego ludzie nawet mijający tą rezydencję nie byli w stanie oderwać od niej wzroku, jeśli już odważyli się na to by spojrzeć. Może, dlatego właśnie nawet nieprzepadający za przepychem Sebastian lubił to miejsce. Było jak przyczajony tygrys, chociaż nie było mowy o tym by kogoś mogło zaatakować. Spokojnie jednak można je było nazwać fortecą, zamkiem wprost stworzonym do obrony.
Sebastian również rozejrzał się odruchowo po holu. Ostrożnie postawił na kaflach te walizki by potem zsunąć ze swoich ramion płaszcz. Zaraz również go powiesił, butów jednak zamierzał się pozbyć dopiero u siebie w pokoju. Takie przyzwyczajenie, że powinien być zawsze na wszystko gotowy. Nawet na szybki wymarsz. Zaraz też uruchomił krótkofalówkę, którą miał przyczepioną do paska spodni by potem założył słuchawkę z mikrofonem. Dzięki temu znów stał się częścią stada. Stada, które stworzył i które było mu posłuszne. Mieli jeden prosty cel: wypełniać rozkazy Moriarty’ego. Niestety troszkę się chłopcy zasiedzieli podczas nieobecności Jima. Teraz jednak na pewno będą zadowoleni z faktu, iż ich przywódca wrócił.
Przymknął na moment oczy słuchając dokładnie, co meldowali mu jego ludzie. Cóż nie była to faktycznie krótkofalówka tylko niewielkie radio-przekaźnik, a co za tym szło mógł je mieć włączone nawet poza domem a i tak dokładnie by wiedział o czym rozmawiają jego ludzie. Jednak na polowaniach wolał być sam. Sam ze swoją wiedzą, instynktem. Teraz jednak uśmiechał się słysząc niektóre rozmowy swoich podwładnych. Oczywiście znakomita ich większość to rozkazy, jakimi wymieniali się kapitanowie ze swoimi drużynami, ale czasami można było natrafić na perełki.
-Ktoś się nimi później zajmie – przytaknął. Chwilę jeszcze słuchał zarówno, co maja jego ludzie do powiedzenia jak i sam profesor. Potem przyłożył dwa palce do słuchawki.
-Hopper ilu was jest w rezydencji? – Zapytał. Zmarszczył brwi słysząc odpowiedź a potem delikatnie się uśmiechnął. –Mam dla was chłopcy niespodziankę, ale to jak wszyscy wrócą do rezydencji – chwilę jeszcze słuchał tego co ludzie mieli mu do powiedzenia, również w tym momencie patrzył na przełożonego. Śmiało można powiedzieć, że było na co patrzeć. Potem jednak odsunął palce od słuchawki w ten sposób wychodząc z obiegu.
-Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu by wieczorem urządzić takie… hm… oficjalne spotkanie ze wszystkimi żołnierzami? – Zapytał całkiem spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Moriarty
Napoleon of Crime
avatar

Join date : 21/09/2012
Liczba postów : 71

Skąd : Greystones, Irlandia

Humor : Too bored

PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Sob Sty 26, 2013 4:38 pm

Jeśli zaczniesz gadać z kimś takim, to ten człowiek będzie wylewać swoje wszystkie żale.
Oczywiście, to żaden problem. Ale oni nie byli instytucją charytatywną, co pozbywa się marudnych żon. A taksówkarze do bogatych ludzi nie należą, o czym Jim przekonał się osobiście.
Trzeba przyznać, że dziewiętnastowieczne domy mają w sobie coś takiego, co wywołuje zachwyt jak i ciekawość czy też chęć zwiedzenia tych pięknych wnętrz. Ten przepych był związany z dawnymi czasami, rozmaitymi balami odbywającymi się w tym miejscu i też było coś w tym mrocznego.
Pod tym względem właśnie było idealne, bo nawet w tym miejscu można było się dobrze ukryć w razie potrzeby.
Perspektywa szybkiego wymarszu wydaje się oczywista, bowiem nawet rycerze w średniowieczu spali w obuwiu. Powrót do czynnej służby im dobrze zrobi po tych trzech latach. Z takich rozmów można się dowiedzieć wielu rzeczy o swoich podwładnych.
Hopper. Po zmarszczonych brwiach profesora można było się domyślić, że ten kogoś takiego nie kojarzy. Skoro on jest tą niespodzianką, to może chociaż powinien się obwiązać wstążką... dobrze, to żart. Brak opakowania, wstążki ci ludzie będą musieli przeżyć.
- Oficjalne spotkanie z wszystkimi żołnierzami? Oczywiście, że... nie. Na pewno się też ucieszą z tego, że będą mogli zjeść w jadalni coś dobrego. Chyba, że mi coś umyka i będziemy siedzieć w jadalni bez niczego. – Choć po jego minie można było się domyślić, że ma do tego jakieś mieszane uczucia. Co wcale nie jest niczym dziwnym w sytuacji, kiedy ma się pokazać tak szybko przez większością obcych mu ludzi. Ciężko coś w takiej sytuacji powiedzieć konstruktywnego czy zachowywać się mniej oficjalnie, jak to zachowywał się przy Sebastianie w tym momencie.

_________________

Jim Moriarty

That's my story × My people × Call me



Every fairytale needs a good old-fashioned villain. You need me, or you're nothing.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   

Powrót do góry Go down
 
Wejście/wyjście
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Belgravia :: Upper Belgrave Street :: 58-
Skocz do: