IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kuchnia z jadalnią

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Kuchnia z jadalnią   Wto Sty 22, 2013 10:46 pm

***

_________________________

Dzień dopiero, co wstawał i zapowiadał się on w miarę słoneczny. Przez średniej wielkości okna zaglądało zimowe słońce. Mimo to w kuchni panowało przyjemne ciepło nawet, jeśli całe pomieszczenie było utrzymane w mniej lub bardziej ciepłych kolorach. Podłoga wyłożona była białymi kaflami, które mimo iż trochę chłodziły były w tym miejscu bardzo pożądane. Ściany w kolorze jasnego brązu nadawały temu miejscu ciepła, podobnie jak brązowe dodatki.
Sam nauczona w wojsku wczesnego wstawania nigdy nie spała dłużej niż do szóstej, do siódmej biegała. Potem szła pod prysznic i ubrana już bardziej na luzie kierowała się do kuchni by tam zrobić sobie śniadanie albo kubek kawy. Wiele zależało od tego na co miała ochotę.
Dziś po zwyczajowym treningu i wręcz rytualnym prysznicu skierowała swe kroki do kuchni. Ubrana była jak zawsze w krótkie damskie bokserki przez co widać było jej zgrabne i opalone uda, poza tym miała jeszcze białą podkoszulkę na szerokich ramiączkach. Włosy miała w nieładzie, bowiem niedawno je myła a także wysuszyła je pobieżnie za pomocą suszarki. Na sobie miała dodatkowo nieco za dużą podomkę, ale to jej nie przeszkadzało. Gdyby była u siebie w Bostonie pewnie by jej nawet nie założyła, ale tutaj w Anglii było znacznie zimniej. A co za tym szło nieco skuteczniej musiała się chronić przed chłodem przynajmniej do póki nie przyzwyczai się do takich temperatur albo nie wypije pierwszej tego dnia kawy.
Włączyła ekspres i od razu doszła do wniosku, że nie ma ochoty niczego jeść. Chciała tylko napić się tego napoju Bogów i poczytać w spokoju gazetę przynajmniej do czasu aż nie obudzi się jej przełożony. Wtedy pewnie zapędzi ją do gotowania śniadania, ale to mogła jeszcze znieść podobnie jak kilka innych rzeczy, które nie raziły jej dumy.
Po kilku minutach siedziała przy brązowym okrągłym stole, którego blat błyszczał jak szkło. Stała na nim filiżanka a raczej kubek z czarnym napojem Bogów, którego woń rozchodziła się po całym pomieszczeniu. Samantha siedziała na jasnobrązowym krześle pokrytym czarną poduchą tak by wygodnie się na nim siedziało nawet po kilku godzinach, jedną z nóg opierała o drugie krzesło a drugą wsunęła pod swoje. Czytała jednocześnie gazetę oraz książkę. Zwykle tak robiła, kiedy bardzo jej się nudziło albo, kiedy nie mogła się zdecydować, czego chce. Co jakiś czas brała kubek i upijała z niego nieco Boskiego trunku. Nie robiła tego jednak jak większość ludzi, nie chwytała naczynia za uszko, lecz za krawędzie, które to jak pająk obejmowała długimi palcami by potem wychylić nieco kubek i upić z niego trochę kawy.
W ten oto sposób czekała na swojego przełożonego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Wto Sty 22, 2013 11:43 pm

Trochę długo przyjdzie jej na niego czekać. Tym bardziej, że wczoraj do późna pracował nad kolejnym rozdziałem swojej publikacji naukowej jak i sam rynek oraz półświatek się nie podbije. Chociaż to wszystko robił z przyjemnością. Nawet jak do tego wszystko podchodził niezmiernie poważnie.
Jak zwykle nie udawało się go wyciągnąć z łóżka przed tą dziesiątą, czy jedenastą zwłaszcza jeśli był zmęczony, to dzisiaj wyjątkowo i tak od ósmej nie spał. Po prostu nie mógł, sam nawet nie wiedział dlaczego. Ale nie było to teraz istotne. Także leżenie dłużej w łóżku powoli traciło swój głębszy sens.
Dlatego też wstał powoli z łóżka, udając się pod prysznic. Ciepła woda z pewnością go nieco szybciej postawi na nogi zmywając resztki snu. Tak też się też stało, chociaż nie spędził więcej niż pięć minut pod samym prysznicem. Luźne spodenki zastąpił spodniami dresowymi nisko osadzonymi na jego biodra. Na ramiona narzucił tylko szlafrok. Oczywiście zapomniał go zawiązać.
Na bosaka zszedł na dół i od razu swe kroki skierował do stosunkowo przytulnie urządzonej kuchni. Od progu niemalże go przywitał zapach aromatycznej kawy, a to świadczyło iż w tym pomieszczeniu zastanie pewnego rannego ptaszka. Uśmiechnął się kącikiem ust, wchodząc znacznie dalej. Ostatecznie zajął miejsce przy stoliku, by spojrzeć na swoją podwładną. Ta czytała książkę czy też gazetę… chociaż to może robiła któryś raz z rzędu.
- Dzień dobry. Co Ty… masz na sobie? Ta szmata Ci nie pasuje. Już nie mówię o tym, żebyś czasem mogła ubierać się jak inne kobiety, ale nie chodź ubrana jak moja matka. Albo babcia. Zdejmij to. I skoro masz wstać, to zrobisz mi coś na śniadanie... - Uniósł jedną brew wyżej, widząc tą podomkę. Może i jej było chłodno i w ogóle, ale istniało coś takiego jak bluzy czy swetry. Wolał ją oglądać w tych koszulkach jak i króciutkich szortach odsłaniających długie nogi kobiety. Z tym jednak śniadaniem to pewnie w każdej chwili może się przeliczyć. Potrafił na szczęście sobie je sam zrobić, ale to nic nie szkodziło spróbować. Tym bardziej, że na stoliku dostrzegł dzisiejszą gazetę, którą koniecznie musiał przeczytać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 7:18 am

Sam potrafiła sobie zorganizować dzień i powiedzmy sobie szczerze nie potrzebowała do tego swojego przełożonego. Poza tym dobrze znała albo mniej więcej znała jego zwyczaje wiedziała, kiedy się go może spodziewać i znała kilka alternatywnych scenariuszy. Dlatego być może czekała w tej kuchni z niczym się też nie śpiesząc. Jak będzie tak będzie a ona przynajmniej przez chwilę będzie się mogła oddać pewnym przyjemnością jak na przykład czytanie kilku rzeczy razy.
Nie podniosła na niego spojrzenia nawet jak usiadł naprzeciwko czy też koło niej. Poza tym musiał uważać na jej nogę, której nie zamierzała ściągnąć z sąsiedniego krzesła. Gazetę już dawno porzuciła teraz jedynie czytała książkę. Była to jakaś odskocznia od nudnego dnia i nudnego życia. Chociaż trzeba przyznać, że jej przełożony trafił z miejscem ich nowego zamieszkania. Londyn był miastem śmierci. Wiecznie się coś w nim działo, wiecznie jakieś zbrodnie, choroby, pożary lub inne mniejsze lub większe tragedie zabierające życie. Dystyngowana kolebka śmierci. Nic jednak na ten temat nie mówiła w dodatku miała jeszcze czelność udawać obrażoną za to, że wywiózł ją z ukochanego kraju.
Podniosła na niego swe ciemne wręcz czarne spojrzenie dopiero w momencie, kiedy usłyszała cóż niekoniecznie miły komentarz na temat tego jak chodziła ubrana. Wiecznie toczyli o to wojny. On chciał by była bardziej kobieca, ona chciała mu za to sprzedać kopa i prędzej czy później pewnie się to tak skończy. Wstała i zdjęła z ramion podomkę, która w sumie była szlafrokiem albo czymś w tym stylu i bez większego zainteresowania rzuciła ją swojemu przełożonemu na głowę. Zmierzając do kuchenki obciągnęła nieco podkoszulkę tak by nie odsłaniała ona płaskiego brzucha ani prostych pleców. Przy okazji także związała włosy tak by nie przeszkadzały jej one w gotowaniu.
-Co chcesz na to śniadanie? – Nie skomentowała w żaden sposób tego, że mogłaby się ubierać bardziej kobieco. Po prostu olała niewygodny dla niej temat. Dodatkowo jeszcze schowała pod ubranie nieśmiertelniki.
Odsłużyła swoje, miała prawo je nosić a mimo to nigdy się z tym nie afiszowała. Teraz każdy głupi mógł mieć nieśmiertelniki i się z nimi nosić. Nieco jej to uwłaczało i wprawiało ją to w naprawdę paskudny nastrój. Zwłaszcza jak widziała taką pro militarną smarkulę, która w wojsku zostałaby zjedzona żywcem z nieśmiertelnikami na szyi. Westchnęła ciężko a potem zaczęła grzebać po garnkach, co wymagało od niej kucnięcia.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 12:58 pm

Jakby nie patrzeć, musiała to robić. Tym bardziej, że jej przełożony ma sporo spraw na głowie i nie zawsze też ma chęci, by jej zapewniać mniej lub bardziej stosowną rozrywkę. Poza tym, to kobiety lubią mieć czas dla siebie. Tylko, że jedne malują paznokcie, a inne czytają książki.
Właśnie uważał. Zwłaszcza, jak miała te nogi wyjątkowo ładne i długie.
Ich życie wbrew pozorom nie było tak nudne, jak życie zwyczajnych ludzi. W tej kwestii miał gust i to miejsce było wręcz idealne dla nich, tym bardziej że mogli się skryć w ciemnościach tego miasta. Odór śmierci przyciągał do siebie ludzi spod ciemnej gwiazdy jak magnes.
Kiedyś tam może wrócą i nie będzie musiała udawać, że ją stamtąd wywiózł.
I tak te wojny przybierały na sile, kiedy przyszło do tego, że jej musiał objaśnić radosną nowinę o balu czy jakieś innej uroczystości, na której on nie powinien się pokazywać sam. Perspektywa wysłania jej na zakupy była wręcz zapalnikiem zapalającym bombę atomową. Nie mógł się wprost tego doczekać. Jakby w tym domu nie było szlafroków. Nieco tym go zaskoczyła, chociaż też długo nie pobył z tym kawałkiem materiału na głowie. Bo kiedy go już ściągnął, rzucił go na oparcie krzesła. Od razu lepiej.
- Wystarczą tosty z serem i wędliną. Oraz kawa. – A zdecydowanie powinna skomentować. Do nieśmiertelników nic nie miał. Zresztą, tego akurat zabronić jej nie mógł… chociaż czasem ona musiała je zamienić na srebro czy kamienie szlachetne.
Chyba prawie militarny styl jest dość modny, ale on do tego wagi nie przywiązywał. Chociaż lubił taki typ kobiet, podobały mu się one i za takimi w słusznym wieku też się oglądał.
- Długo jesteś już na nogach? - Zapytał po chwili, samemu znikając za tą gazetą. Bardziej go interesowały nowinki ze świata, polityka jak i wydarzenia z podziemia, ale tam też nie było nic, co mogło go w sumie bardziej zainteresować. Było tak stosunkowo cicho. A przecież nie ma takiego miejsca jak Londyn.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 1:15 pm

Na szczęście nie należała do tych osób, którym trzeba rozplanować cały dzień, bo inaczej nie mają, co ze sobą zrobić. Czasami gdzieś wychodziła, kiedy indziej, kiedy np. pogoda nie dopisywała siedziała w domu i czytywała książki albo wszystko, co jej w łapki wpadło. Nauczyła się już dawno tego, że inteligentni ludzie się nie nudzą, bowiem zawsze sobie jakieś zajęcie znajdą. Czasami zdarzało jej się jednak popadać w otępienie okresy, w których niczego jej się nie chciało robić nawet czytać. Wtedy pozwalała pracować swojej wyobraźni. Wciąż jednak się nie nudziła.
Zdecydowanie miała się czym pochwalić, szkoda jednak że nigdy tego nie robiła. A zmuszenie jej do założenia krótkiej spódniczki czasami wymagało naprawdę długiego namawiania albo raz czy dwa razy powtórzonego rozkazu. I zwykle w takich momentach trzeba było uważać na latające przedmioty.
Owszem gust ma dobry, ale skromności za grosz nie ma. No ale czasami zdarzają się takie osoby i nic się nie da na to poradzić. Sama Samantha czasami pozostawiała skromność na boku, zwłaszcza, że jej nadmiar nie jest dobrze widziany podobnie jak jej całkowity brak. Ale jak to mawiają we wszystkim trzeba zachować idealną równowagę.
Londyn był ciekawym, chociaż mrocznym miejscem, które o tyle bardziej jej się podobało, ponieważ w parze z tym wszystkim szła jeszcze elegancja oraz klasyka. Klasyczne miasto, klasyczne problemy. Było to na swój sposób magiczne a jednocześnie nieco nudne. Przydałoby się odświeżyć to stare miasto pokazać mu coś nowego, czego jeszcze nie widziało albo zapuścić nieco dobrej klasyki.
Sam nigdy nie należała do tych kobiecych kobiet, chociaż w młodości dużo biegała i trenowała gimnastykę, z której do dziś całkiem sporo umiała. Chociaż nie można powiedzieć by chętnie się tym akurat chwaliła na lewo czy prawo. Zdecydowanie wolała prezentować umiejętności wyuczone w wojsku.
W domu były szlafroki i to był szlafrok, ale dla niej nie widzącej różnicy między sukienką a spódniczką, szlafrok i podomka to również to samo. Co śmieszne różnicę między poszczególnymi kalibrami broni umiała wskazać bezbłędnie. Co pokazywało tylko ironię. Jedną wielką ironię tego pięknego a jednocześnie mrocznego świata.
Skinęła głową i nawet prawie się uśmiechnęła. Problem w tym, że Sam nie rozstawała się z tymi nieśmiertelnikami nawet wtedy. Po prostu nauczyła się jak je ukrywać pod toną biżuterii, która jej zdaniem ani to ładna nie była ani to ciekawa.
-Od szóstej – odpowiedziała bez wahania robiąc tosty na patelni. Niby mieli do tego specjalnie urządzenie, ale takie z patelni zawsze wydawały się Sam lepsze. Zaprzęgała znów do pracy ekspres, który przygotował w mgnieniu oka nową porcję boskiego trunku.
Po kilku minutach Leon dostał swoje śniadanie a ona tym razem bez szlafroku zasiadła na swoim miejscu i wróciła do przerwanej książki. Czytając mniej lub bardziej odruchowo zaczęła się bawić włosami, co jednak zdradzało, iż nie do końca zatraciła swą kobiecość.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 2:24 pm

Na szczęście i na szczęście też miała jakieś tam swoje życie prywatne, o którym on mimo wszystko za wiele nie wiedział. Jednak zgromadził w tym domu dość pokaźną bibliotekę. To się nawet najlepszym zdarzało i tutaj także miał na myśli siebie. Chociaż też sobie starał tak organizować czas, że się nie nudził często.
Ludzie przecież zwykle się lubią chwalić niezależnie od obiektu jaki do tego wykorzystują. Zwykle uciekał się do rozkazów, bowiem proszenie w takich kwestiach było po prostu stratą czasu. Niejedną chińską wazę już stracił podczas takich akcji.
Czasem tylko potrafił stworzyć takie pozory skromności, chociaż mu było dobrze z tym, że jej nie posiada. I o wiele łatwiej.
Nigdzie nie ma takiego miejsca na świecie jak Londyn, chociaż pogoda wiele pozostawia do życzenia. Ale to jeszcze można było przeżyć dla tego wyjątkowego piękna tego miasta. Odświeżenie tego starego miasta może okazać się ciekawym doświadczeniem tak jak zapuszczenie starej klasyki.
Akurat to prawda, że gimnastyka to stosunkowo kobiecy sport.
W pewnych sprawach chyba musiał przełknąć tą gorzką pigułkę. Było coś w tej ironii urokliwego, może wciąż dlatego na to oko przymykał.
Wszystkiego mieć nie można, więc na to też przymykał oko zwyczajnie pozwalając na to tej kobiecie.
- Przecież zawsze możesz wstawać później. - Skomentował słowa swojej współpracownicy podczas przewracania kolejnej strony gazety. Prawdę mówiąc, te mu smakowały znacznie bardziej niż te które sam sobie robił w tej maszynie.
Byłby tego nie zauważył, gdyby nie fakt, że dobiegł jego uszu cichy brzdęk talerza stawiany na wypolerowanym blacie sprawił, że jednak na to uwagę zwrócił.
Złożył teraz do połowy przeczytaną gazetę i zabrał się za jedzenie. Czasem też patrzył na czytającą Sam i można powiedzieć, że to było na swój sposób fascynujące zajęcie.
- Mhm, pyszne. Co czytasz? Na pewno jest ciekawsza niż ta gazeta, w której jak dotąd nic ciekawego nie ma. Nie podawaj mi tytułu samego, tylko streść choć kawałek tej książki. - Fakt, że je właśnie śniadanie nie przeszkadzał mu w tym, by wypytywać Sam o pewne rzeczy. - Wychodzisz gdzieś niebawem?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 2:45 pm

Londyn był wyjątkowy pod każdym możliwym kątem, pod każdym możliwym względem. Co śmieszne Sam w przeciwieństwie do większości amerykanów nie bała się Brytyjczyków, ba sama chętnie czasami imitowała akcent tego narodu by inni bali się jej. Chociaż kolor jej skóry, jej rysy a także kilka innych rzeczy mogło skutecznie popsuć jej genialny plan i po prostu, co inteligentniejsi nie nabierali się na tą małą… przebierankę. Chociaż zabawa i tak była przednia.
Kiedy Leon wspomniał o późniejszym wstawaniu spojrzała na niego z lekkim niedowierzaniem a potem pokręciła głową.
-Starego psa nie nauczysz nowych sztuczek – odpowiedziała tylko. Dlatego między innymi ciężko ją było zmusić do chodzenia w sukienkach czy też sukniach, dlatego ciężko jej było zabrać nieśmiertelniki a i z bronią rozstawała się bardzo niechętnie. Powiedzmy sobie szczerze, prawie zawsze miała przy sobie jakąś broń.
Jakby nie zauważył to sama by mu zwróciła na to uwagę, ale widząc, że mężczyzna sam się zainteresował pożywieniem mogła spokojnie wrócić do przerwanego zajęcia. Rozsiadła się wygodnie po swojej stronie stołu, znów opierając nogę o krzesło na którym siedział Leon i wróciła do czytania.
Ciemnobrązowe wręcz czarne oczy amerykanki przemykały szybko po linijkach tekstu, czasem się uśmiechała delikatnie wręcz ledwo widocznie by potem unieść obie swe brwi w geście zdziwienia. Wciąż bawiła się swoimi czarnymi włosami, które z każdą chwilą, każdym dotykiem jej ręki coraz bardziej się kręciły. Była to jak najbardziej naturalna tendencja.
-„Tubylerczykom spełły fajle” taki zbiór opowiadań SF. Dopiero, co przyjechaliśmy, nie spodziewaj się zbyt wielkiego i głośnego bum. To stary kraj z nieco wadliwym zapłonem – mruczała by w końcu podnieść na przełożonego spojrzenie. –Jakiś ździebko szalony naukowiec z przyszłości wysłał do przeszłości skrzynie z zabawkami swojego syna który tych zabawek już nie potrzebował. Jedną ze skrzyń znalazł wagarowicz z bliżej nieokreślonego wieku. No i zaczął się bawić tymi zabawkami a one jako technologia z dalekiej przyszłości… zaczęły robić swoje – uśmiechnęła się delikatnie bowiem podobała jej się ta koncepcja, poza tym była ciekawa co przyniesie takie stymulowanie dziecięcego umysłu przez zabawki pochodzące z dalekiej przyszłości. Nie trudno zgadnąć, iż miała nadzieję, że stanie się coś mrocznego, złego albo ogólnie dużo ciekawszego niż ogólne niezadowolenie rodziców.
-Nie… raczej siedzę w domu, a co? – Oderwała łaskawie na dłużej spojrzenie od książki i podparła brodę ręką. Podejrzewała, że Leon ma coś dla niej do roboty albo po prostu jak zwykle nie pamięta, co jej na dany dzień rozkazał. Przywykła już do tego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 4:00 pm

On to w zasadzie nic nie miał do samych Brytyjczyków, chociaż wydawać by się mogło, że do nich jednak ma bardzo dużo. Ludzie jak ludzie, są pewnie tak samo irytujący jak inni.
Mądry nie zauważy, a głupi powie, że tak ma być.
Co za specyficzny sposób patrzenia na jego skromną osobę.
-Przecież nie znam Cię od wczoraj, by tego nie wiedzieć. - Przewrócił oczyma. Same problemy, chociaż o nieśmiertelnikach już było... a co do broni, to tą musi nosić przy sobie.
Wtedy to już zachowywała się jak matka, żona i kochanka w jednym. Chociaż żadna z tych ról do niej nie pasowała... no może poza byciem kochanką. On podczas spożywania pierwszego i wręcz najważniejszego posiłku w tym dniu, czasem dyskretnie zerkał na swoją towarzyszkę... a konkretnie na te smukłe nogi do samej ziemi.
Było to strasznie dekoncentrujące, chociaż też zdawał po sobie tego nie pokazywać.
Obserwacja jej osoby także dostarczała mu jakieś rozrywki jak i kilku mniej lub bardziej ważnych czy ciekawych informacji.
- Tego to chyba nie czytałem. O tym nie mówili w biurze podróży, że kraj ma opóźniony zapłon. - Pozwolił sobie na lekki sarkazm, zwłaszcza, że nawet nie korzystali z usług biura podróży. Naprawdę, przyda się by to miasto jakoś rozruszał i uczynił je nieco ciekawszym. To wymagało jednak pomysłu z klasą jak i w tym nie chciał się śpieszyć.
- Z tego, co mówisz to dość ciekawa książka i wydaje mi się, że jest dość zabawna. - Jeśli podoba się jego współpracownicy ta książka, musi ją przeczytać. A może w niej znajdzie coś inspirującego dla swojego umysłu. Przynajmniej jak skończy czytać, będzie mogła go jeszcze bardziej zainteresować.
- Wystawa dzikich zwierząt jest niebawem, jak i chciałbym mieć kilka świeżych informacji o M. O czymś jeszcze zapomniałem... Hm. Ale wracając do tej wystawy, chciałbym byś tam ze mną poszła. - W końcu śniadanie także zniknęło z talerza, a on przyciągnął do siebie kubek z napojem bogów. Otoczył go dłońmi, jednak na razie nie podniósł go do ust. Na razie było ważne przekazanie tych jakże istotnych i radosnych nowin.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 5:26 pm

Czasami musiała na niego tak spojrzeć, ponieważ zadawał głupie pytania. Powinien się jednak cieszyć, że nie patrzy na niego jak na umysłowo chorego kosmitę. Bo tak również zdarzało jej się na niego patrzeć, chociaż w takich momentach musiał zrobić coś wyjątkowo wybitnego.
-Więc czemu wciąż drążysz ten sam temat? Skoro mnie tak niby dobrze znasz – była całkiem spokojna. Nie widziała powodów by drążyć wciąż ten sam temat. A czasami Leon łapał na tym tle prawdziwe zawieszki na takich właśnie mało znaczących tematach.
Właściwie to do żadnej z tych ról nie koniecznie się nadawała, no może faktycznie poza tą kochanką. Nikt mu w sumie nie bronił się patrzeć na jej nogi. Czasami ona sama nie zdawała sobie sprawę ze swojej kobiecości. Poza tym teraz nawet nie zwracała na swojego przełożonego najmniejszej uwagi.
No dobrze tak uważną, chociaż niby dyskretną obserwację czuła, ale przyzwyczajona była mniej lub bardziej do tego, że ludzie się na nią gapili. Chociaż mieli ku temu naprawdę różne powody. Nie zmieniało to jednak faktu, iż nie zwracała na to uwagi. Po prostu dalej robiła swoje mniej lub bardziej śmieszne miny ekscytując się przy okazji czytanymi fragmentami książki.
-Bardzo możliwe, sama dopiero to dopadłam. O tym nigdy nie mówią w biurach podróży – wzruszyła ramionami, chociaż na jej ustach zagościł delikatny uśmiech. A nawet nie taki delikatny. Cóż nikt nie kazał się mu śpieszyć a dobry plan zdecydowanie im się przyda.
-Tylko takie czytuje – jej też skromności brakowało ale nie uważała tego za wadę. Prędzej czy później pewnie na coś wpadnie i będzie to doskonałym pomysłem. Podniosła spojrzenie uważnie słuchając tego, co ma do powiedzenia jej pracodawca. Uniosła delikatnie brew słysząc o tej wystawie, nie można powiedzieć by jej się to spodobało, bo też nie koniecznie miała ochotę wbijać się w sukienkę a pewnie niestety będzie musiała to zrobić. Splotła palce swoich smukłych dłoni i oparła na nich brodę.
-Pewnie jakieś informacje da się bez trudu zdobyć. W końcu nie brakowało tu jego fanów jak i antyfanów. Następnym razem sobie zapisz, a na pewno nie zapomnisz. Będę musiała ubierać sukienkę na tą wystawę? – W końcu zadała najważniejsze dla siebie pytanie. Może jednak uda się uniknąć pewnych nieprzyjemności. Nie żeby w to wierzyła, ale nikt w sumie nie zabroni jej mieć nadziei. Poza tym doskonale wiedziała, że to pewnie właśnie Leon wybierze jej suknie, czyli już mogła się bać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   Sro Sty 23, 2013 6:33 pm

Do tego w dużej mierze się już przyzwyczaił i nie można powiedzieć, że traktował to zbyt poważnie. Co więcej, to po nim spływało jak woda po kaczce.
Zwykle robił wybitne rzeczy.
- Dlatego, że zachowujesz się niestosownie i czasem mogłabyś iść na pewne ustępstwa. - To wszystkiego dlatego, że była w pewnych kwestiach niereformowalna i zawsze prędzej czy później do tego wszystkie wracali.
Komuś, kto chciałby wziąć Sam za żonę z pewnością potrzebny byłby dobry psychiatra albo ktoś, kto mu za to zapłaci grube pieniądze na rehabilitację. Chociaż gdyby to powiedział na głos, niechybnie dostałby w ten genialny łeb.
On dzięki temu, że nikt nie zwracał na niego uwagi mógł oddawać się bez przeszkód tym obserwacjom.
Niech ona sobie nie przeszkadza w tym, co robi.
Książka do przeczytania, a i on chyba nie powinien korzystać z biur podróży. Też narzekać na nie więcej nie zamierzał.
Był skłonny się cicho roześmiać, jednak powściągnął swoje emocje na chwilę obecną.
Nie musiała nic mówić w tej kwestii, bo ta delikatnie uniesiona brew powiedziała mu już wszystko.
Ale jeszcze nic nie mówił, bowiem wiedział, że to jakoś skomentuje.
- Zajmij się tym, chociaż też się nie musisz z tym śpieszyć. Wiesz... przykleiłem kilka karteczek na laptopa, ale też mi zginęły w tonie papierów. Tam będzie dość tłoczno, brudno, więc nie wiem, czy to jest dobry pomysł. Ale ubierz się tak, by nie było widać, że jesteś żołnierzem... a moją dziewczyną, kochanką czy nawet żoną. Albo dalszą krewną, zostawiam Ci tutaj pełną dowolność.- Ona to się powinna zapytać, co będą robić, a nie powinna się pytać, czy za karę będzie musiała nosić coś takiego niewygodnego. Ze skrajności w skrajność, bowiem gdyby zatrudnił jakąś pustą lalę to ta by się zastanawiała, co na siebie włożyć i czy powinna iść do fryzjera dzień wcześniej.
Doskonale zdawał sobie sprawę, że sukni jej wybierać to wybitnie nie umie. I to mniej więcej wyglądało tak, że oddawał Sam w ręce krawców i często to ich pytał o zdanie w kwestii jej wyglądu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia z jadalnią   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia z jadalnią
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Belgravia :: Boscobel Place :: 25b-
Skocz do: