IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Centralna część ogrodów

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Centralna część ogrodów   Pon Paź 15, 2012 8:32 pm

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Wto Paź 16, 2012 6:40 am

Wstała z ławki dopiero gdy za sprawą nadchodzącego mroku zaczęła mieć już poważne problemy z rozpoznawaniem pojedynczych liter. Dopiero gdy zamknęła książkę poczuła ból piekących oczu. Uświadomiła sobie również jak zmarzła, kiedy zgrabiałe palce odmówiły współpracy przy wyciąganiu telefonu z kieszeni płaszcza. Spojrzała na zegarek na wyświetlaczu ekranu i mimowolnie pomyślała 'coraz to wcześniej się ciemno robi' Spojrzała w górę czując, że pieczenie pod powiekami nie ustępuje. W końcu łzy napłynęły jej do oczu, po czym stoczyły się wolno po policzku. Otarła je wierzchem dłoni by nie rozmazać makijażu. Uśmiechnęła się do siebie, po czym wpakowała telefon znowu na miejsce, założyła rękawiczki, poprawiła kołnierz płaszcza i ruszyła z miejsca. Jej myśli były teraz zaprzątnięte mezaliansem życia fikcyjnych bohaterów książki, którą czytała. W głowie kłębiło się wiele pytań i już nie mogła się doczekać by wrócić do domu i ją dokończyć. Wiele osób pewnie w tym momencie zastanowiłoby się co z Amelią jest nie tak. To znaczy... piątkowy wieczór, ona mieszka sama, mogłaby kogoś zaprosić, wybrać się z kimś gdzieś... ale Amelia miała miała inne priorytety. Poza tym prawdą było to, że mimo iż wcale nie była zamkniętą w sobie osobą wciąż niewielu miała znajomych. Może właśnie przez to zaczęła uciekać do książek.. Z rozmyślań wyrwał ją nagły ucisk na klatce piersiowej. Wpadła na przechodnia, z dość dużą siłą, zaklęła w duchu. Pracowała nad tym i już nie zdarzało jej się to tak często, ale widać do perfekcji jej jeszcze brakowało.
-Najmocniej przepraszam- powiedziała ze szczerym uśmiechem, poprawiając szalik.


Ostatnio zmieniony przez Amelia Lapereau dnia Sro Paź 17, 2012 6:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Wto Paź 16, 2012 2:51 pm

- Nie szkodzi - odparł, wyrwany nagle z zamyślenia.
Popatrzył chwilę na kobietę, a później usiadł na ławce, z której najprawdopodobniej ona przed chwilą wstała.
Położył laskę na deskach i wyprostował bolącą nogę. Zacisnął wargi. Wyjął z kieszeni marynarki swoje słynne pomarańczowe pudełeczko wysypał z niego na swoją dłoń dwie kapsułki i połknął. Przymknął oczy i z rozkoszą delektował się obrzydliwym smakiem leku. Ale do każdej goryczy można się przyzwyczaić. Lepsze to niż ból.
Rozejrzał się i przymrużył oczy pod wpływem zachodzącego słońca. Zima idzie - pomyślał. Tylko jakie to miało znaczenie? Znów "wesołe" święta, telefon od matki, puste życzenia od współpracowników... Tak, to na prawdę było to, co Greg kochał. I te dzieciaki, które taplały się w śniegu śpiewając piosenki o dzieciaku, który urodził się w stajni, choć był królem świata, które później musiał osłuchiwać i zapisywać im leki na anginę. Rozejrzał się po ogrodzie. Zaraz trzeba będzie iść do domu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Sro Paź 17, 2012 6:11 am

Twarz mężczyzny ją zainteresowała, wszystko w środku niej krzyczało, że nie powinna teraz stąd odchodzić. Wbiła wzrok w niebo i zaczęła się kołysać
-Nie lubię wyrywać ludzi z zamyślenia- powiedziała cicho-niestety zdarza mi się to dość często- uśmiechnęła się wesoło. Po chwili zdała sobie sprawę, że swoją paplaniną mogła powtórzyć ten błąd po raz kolejny, zmieszała się nieco i wciąż lekko kołysała na boki. Próbując nie być przy tym natarczywą po raz kolejny wbiła wzrok w mężczyznę. Po głębszym namyśle wydawał jej się znajomy... Może pracował w szpitalu. Zastanowiła się nad tym i rzeczywiście wydało jej się to całkiem prawdopodobne. Pomarańczowe pudełeczko zapewne zawierało Vicodin, który dostępny jest wyłącznie na receptę... hm.. obił jej się o uszy jakiś lekarz z laską podobno nadużywający tego leku. Zdjęła rękawiczki, wyjęła z kieszeni paczkę mocnych papierosów, oraz jedną z ulubionych zapalniczek z kotkami, jednak zanim wzięła sobie papierosa otworzyła opakowanie i przysunęła je w kierunku mężczyzny z laską chcąc go poczęstować.
-Przepraszam, czy pracował pan może w St. Bartsie? -zagadnęła, chcąc się upewnić i zacząć znajomość. Specjalnie użyła czasu przeszłego, mając na myśli pożar, który niedawno się tam odbył. 'zanim go odbudują minie pewnie trochę czasu' pomyślała 'trzeba rozejrzeć się za pracą'
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Sro Paź 17, 2012 5:49 pm

- A to ciekawe. Bo chyba jest to hooby większości ludzi - stwierdził z lekkim uśmiechem.
Sięgnął po podsunięte mu fajki i podsunął wybraną ku dziewczynie, oczekując na tzn. ogień.
- To... Barts? - spytał. Rano słyszał, że spłonął jakiś szpital, ale nie przypuszczał, że to mógł być TEN szpital.
Jakoś nigdy nie myślał, że jego praca mogłaby, dosłownie, spłonąć. To było... nielogiczne.
- Cholera - szepnął - tak, w Bartsie - przytaknął, przypomniawszy sobie o pytaniu kobiety.
Co teraz? Wypłatę dostał wczoraj, ale... A co z ludźmi? Wszystko okej?
...
Chwila, przecież pracował dam z dwa tygodnie góra? Nie znał nikogo oprócz pracodawcy, a ten wypowiadał się w telewizji porannej. A... Tyle pytań, tyle zagadek. Kasa w błoto, szpital był świeżo wyremontowany, zakupiono nowy sprzęt...
Greg potrząsnął głową. Za dużo tego. Ale teraz jest inna kwestia - co będzie robił? Mógłby w sumie łazić po domach i leczyć, porozwieszać jakieś kartki, albo dać informacje do gazety...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Sro Paź 17, 2012 7:25 pm

Wzięła papierosa dla siebie po czym odpaliła sobie i podała zapalniczkę mężczyźnie. To, że przyjął papierosa uznała za zaakceptowanie jej osoby, więc usiadła obok na ławce. Nie tak blisko i nie daleko. Tak jak siadają ludzie, którzy zaczynają znajomość. Zaciągnęła się papierosem i spojrzała z zainteresowaniem na osobę obok.
-Szkoda tego szpitala- powiedziała przenosząc wzrok w przestrzeń - Personel był dobrze wybrany a i sporo aparatury medycznej się zmarnowało.- po chwili drgnęła. Przypomniała sobie, że jeszcze nie wymienili się nawet imionami. Skarciła się w myślach za to zaniedbanie i niemal natychmiast odsunęła papierosa od ust, szybko wydmuchnęła dym a drugą rękę, trzęsącą się nieco z zimna wyciągnęła w kierunku mężczyzny.
-Mam na imię Amelia -lekarz nie wyglądał na takiego, z którym idzie się na ciasteczka i herbatkę przy akompaniamencie ćwierkających ptaszków, ale patrząc na niego miało się ochotę przybliżyć sobie tego człowieka.
-Byłam neurochirurgiem w Bartsie, a Pan? -uśmiechnęła się życzliwie, chcąc nawiązać rozmowę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Czw Paź 18, 2012 2:07 pm

Podpaliwszy skręta, oddał kobiecie zapalniczkę.
- Szpital jak szpital, kwestia szkód - stwierdził.
Dość opornie podał jej rękę.
- Gregory House, jestem internistą, ale niektórzy nazywają mnie Guru. Specjalizacja - choroby zakaźne i nefrologia.
Nie wyglądała na lekarkę. Ale ludzie zazwyczaj nie wyglądają tak, jak powinni na swój wiek, zawód czy status. Bywa.
Spuścił nieco głowę. Kobieta podeszła do niego życzliwie, a on zachowywał się... Nieżyczliwie. Ale skąd można było wiedzieć, czego chce? Wilson stwierdziłby, że po prostu chce pogadać, ale co on wie o ludziach.
Powrócił z rozmyślań i spojrzał na rozmówczynię.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Czw Paź 18, 2012 7:58 pm

Amelia czuła kiedy ktoś nie chciał z nią rozmawiać i tak również wydawało jej się w tym przypadku. Poczuła się jak intruz- i zapewne słusznie. Wcale jej to nie dziwiło i nie smuciło też bardzo. Wiedziała, że niektórzy ludzie mogą odebrać jej zachowanie jako nachalne. Niestety nic nie mogła poradzić na swoją ciekawość gdy w jej życiu pojawiał się jakiś interesujący człowiek. Bo istoty ludzkie to najbardziej zagadkowe studium do analizowania. Dopaliła w ciszy papierosa spoglądając ukradkiem co jakiś czas na mężczyznę. Wiedziała, że przyszła już na nią pora, że mężczyzna nie chce jej tu, ale taktownie tego nie powie. Wyjęła powoli z kieszeni rękawiczki i włożyła je na zmarznięte dłonie. Kątem oka jeszcze raz spojrzała na mężczyznę, przeniosła wzrok na dłonie i uśmiechnęła się pod nosem. Tym razem musiała obejść się smakiem. Pewnie już nigdy nie nadarzy się okazja, żeby porozmawiać z tym człowiekiem. A szkoda. 'Założę się, że nie pożałowałabym tej znajomości' pomyślała. 'No trudno' przeszło jej jeszcze przez myśl gdy już wstawała z ławki i poprawiała płaszcz.
-Zdaje się, że moje towarzystwo nie jest Panu na rękę- powiedziała z lekkim żalem w oczach. -Być może do zobaczenia. Może kiedyś znów spotkamy się w jakimś szpitalu. Świat jest w końcu mały. -dodała nie patrząc na niego zapinając ostatni guzik płaszcza.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Pią Paź 19, 2012 3:28 pm

- Nie, ja po prostu... - urwał na chwilę - miałem kiepski dzień.
Ech, co za różnica - pomyślał. Rzadko kiedy ktoś czuł się dobrze w jego towarzystwie, więc było oczywiste, że i ta kobieta dość prędko się pożegna. Bywa i tak.
- Ale rozumiem i wiem, że nie jestem najodpowiedniejszym partnerem do rozmów dla ludzi - powiedział, nie chcąc się naprzykrzać rozmówczyni, jednocześnie udając kulturalnego. Nie należy pokazywać wszystkich wad przy pierwszym spotkaniu. Ostatnio sporo obcych osób go zaczepiało, w porównaniu z tym, z czym spotykał się w Jersey, więc było to dość dziwne i... kłopotliwe, dla kogoś pokroju House'a.
Spojrzał na kobietę. Długie, czarne pukle wiły się dokoła bladej twarzy i lekko przysłaniały brązowe oczy, które zerkały na niego ukradkiem, jakby z ciekawością. Dość długa szyja prowadziła do kobiecego ciała skrytego pod płaszczem. Wysoka. Markowe szpilki. Tu pojawił się mu w myślach wykrzyknik, ale ta nie wyglądała na typową paniusię w drogich szpilkach.
Powrócił spojrzeniem na jej twarz.
Wstał.
- Na mnie również czas. Może do zobaczenia - powiedział, opierając się na lasce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Pią Paź 19, 2012 6:57 pm

Przez chwilę zrobiło jej się naprawdę smutno. Zwątpiła w tym momencie w swoją zdolność empatii. Było jej szkoda tego mężczyzny. Nie wyglądał na takiego, który ma z kim pogadać o swoich problemach. Postanowiła więc momentalnie zmienić taktykę. Przeniosła wzrok z płaszcza na nowo poznanego i po raz kolejny uśmiechnęła się czarująco. Samą ją to zaskoczyło ponieważ zwykle nie szczerzyła się na pierwszych spotkaniach jak kompletna kretynka. Nie. Zwykle udawała przyjaźnie zainteresowaną, ale jednak wyobcowaną kobietę. 'Oj... Amelia, Amelia' powiedziała do siebie w myślach 'głupiejesz na starość'
-Wiem co znaczy kiepski dzień.. Wiem, też że to może zabrzmieć bezczelnie z ust nieznajomej, ale czy nie miałby Pan ochoty pogadać przy jakiejś dobrej kawie?-'chyba, że woli Pan coś mocniejszego' dodała w myślach. Wiedziała, że stąpa po cienkim lodzie i że zaraz może zostać zmieszana z błotem, ale nie miała tak naprawdę nic do stracenia. A zyskać mogła naprawdę interesujący wieczór. Facet nie wyglądał na takiego, który wylewa łzy na każdy napotkany rękaw, ale wiedziała, że czasem przez parszywy nastrój ludzie nie zachowują się tak jak to mają w naturze. Warto też dodać, że propozycja nie wyszła od niej bezproblemowo. Nie była przyzwyczajona, że to ona proponuje spotkanie, zwykle to ona była tą, która odmawiała. Wstrzymała oddech oczekując odpowiedzi. Potajemnie w myślach obmyślała drogę ucieczki z krępującej sytuacji jaka wyniknie gdy mężczyzna już odmówi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Pią Paź 19, 2012 7:51 pm

Na jego twarz wstąpiło zdziwienie. Po jaką cholerę? - przemknęło mu przez myśl. Pomyślał jednak, zanim odburknął coś w swoim stylu. Tak, House na pewnie nie należał do osób, które z największą rozkoszą chadzały na kawę z pierwszą lepszą osobą, którą widzą pierwszy raz w życiu. Do tego widać, że kobieta chciała go bliżej poznać, co wydało się House'owi nieco nachalne i... dziwne. Jednak, co miał do stracenia? W domu żaden zwierzak na niego nie czekał, w portfelu miał resztkę kasy, na koncie też niewiele, jego miejsce pracy spłonęło... Tak, to był uroczy dzień. A teraz ona.
- Czemu nie - odparł dość chłodno - Jednak uprzedzam, że nie mogę w pewnym momencie pokazać się z innej strony. Mówi pani, że o mnie słyszała, więc wie pani też, czego się spodziewać - powiedział. Zwykle nie mówił tego ludziom, ale, cóż, była to znajoma po fachu, więc gdyby naraził jej się zbyt bardzo, a kiedyś mieli wspólnie pracować... Uprzedzał.
- W którym kierunku? - spytał, zerkając w lewo i w prawo. Na razie ogarniał jak dojechać do szpitala, swojego domu, jak dojść najbliższego marketu i do pubu, który był mu po drodze z pracy. I tyle mu wystarczało.
Spojrzał na nią uważnie raz jeszcze. Język palił go, by ją spławić i zwiać do domu, ale...
A, w dupie, co mi szkoda - stwierdził w myślach.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Nie Paź 21, 2012 4:29 pm

W myślach wyliczyła wszystkie miejsca nadające się do odwiedzenia. Londyn znała bardzo dobrze, więc więc od razu do głowy wpadło jej co najmniej kilkanaście miejsc, drogą eliminacji wybrała najbardziej odpowiednie jak jej się wydawało w tym wypadku. Wyborem padł pub 'Dullahan' dość intensywnie stylizowany na irlandzki. Co prawda w pobliżu była również herbaciarnia 'Five O'Clock' ale mężczyzna nie wyglądał na takiego co pije herbatę z paluszkiem podniesionym do góry. Nie powinna co prawda, osądzać po pozorach, ale ja inaczej miała wybrać?
-Na Piccadily Circus jest dość miłe miejsce -w myślach zaśmiała się. Temu miejscu od miana miłego było dość daleko, ale nie chciała zniechęcać mężczyzny już na wejściu. Skinęła głową w stronę, którą mieli pójść. I poszła w tym kierunku w towarzystwie kompletnie nieznanego sobie człowieka
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Pon Paź 22, 2012 2:24 pm

Ruszył za nią.
- Ma pani jakąś alternatywę pracy? - rzucił, byle by kontynuować rozmowę. Nie była brzydka, wydawała się miła, a skoro idą razem, to głupio by było się w ogóle nie odezwać. Fakt, dziś nie był jego dzień, ale na razie jakoś się trzymał. Pewnie dlatego, że nie pierwszy raz jego szpital spłonął. Wiedział już, jakie to uczucie. Robotę znajdzie prędzej czy później... Nie, to nie było myślenie w stylu House'a. Optymizm? Chyba, że nie. To było logiczne myślenie. Smutnego też w tym nie było za wiele, nic szczególnego, nie dla niego. Pracował tam od niedawna, więc?
Potrząsnął lekko głową. Co za różnica, na użalanie się nad sobą będzie miał jeszcze kupę czasu, a teraz należy zabawić tą młodą damę, która kroczyła obok niego z pogodnym uśmiechem.
Przelotnie się uśmiechnął, napotykając ją wzrokiem, i czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   Pon Paź 22, 2012 7:47 pm

-Żadna Pani tylko Amelia- pogodny uśmiech wciąż gościł na jej twarzy.
-Hmm.. nie miałam żadnej innej pracy jeśli o to Pan pyta. Jednak myślę, że niebawem taka się znajdzie. Wie Pan jak to jest. Lekarzy nigdy za mało a i hipochondryków nie brakuje- spojrzała na niego z jasnym błyskiem w oczach.
-A Pan?- zapytała, nie chcąc by rozmowa utknęła w martwym punkcie.
Prawdę mówiąc nieraz cieszyła się ze swojej pracy, często miała jej aż nadmiar, ale była na tyle samotna, że wcale jej to nie przeszkadzało. Kłopotem był jedynie kot, którego, gdy wyjeżdżała za miasto na operację lub konferencję, musiała zostawiać pod opieką coraz to innych sąsiadek, bo gdy któraś poznała możliwości Lorda Mruczka za żadne skarby nie zgadzała się ponownie podjąć nad nim opieki. Amelia mogła by z łatwością odmówić kolejnemu wezwaniu, ale tak naprawdę rzadko miała co ze sobą zrobić, jej życie socjalne zaczęło się dopiero jakieś pół roku temu, od tego czasu w końcu zdarza jej się wychodzić z domu w towarzystwie i nie tylko po to by zrobić zakupy.
Amelia zamknęła oczy na parę sekund i odetchnęła głęboko chłodnym, jesiennym powietrzem. Czuła, że to nie będzie nudny wieczór.
[z/t oboje. Zacznij pisać w Dullahanie]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centralna część ogrodów   

Powrót do góry Go down
 
Centralna część ogrodów
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Offtopic :: Kosz-
Skocz do: