IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Objawy wytwórcze

Go down 
AutorWiadomość
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Objawy wytwórcze   Wto Paź 09, 2012 5:58 pm

Październik 2012.


Siedemnaście tygodni.

Czerwone światło zachodzącego słońca oświetlało skryte w półmroku oszklone pomieszczenie, po brzegi wypełnione kwiatami, krzakami, ziołami, wszystkim co zielone, żywe i jednocześnie martwe.

Sto osiemnaście dni.

Sebastian zachwiał się niebezpiecznie i oparł o metalową barierkę. Zacisnął na niej mocno drżące palce.

Dwa tysiące osiemset trzydzieści dwie godziny.

Dłużej tego nie zniesie. Tylne drzwi do szklarni otworzył się z hukiem i mężczyzna wtoczył się przez nie do środka.
Przyspieszony oddech, rozczochrane włosy, zarost, wymięte ubranie, obłęd w lodowatych oczach, palące uczucie głodu.

Sto sześćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dwadzieścia minut.

Wyjął sprzęt. Opaska uciskowa, jedno małe ukłucie i wszystko jest znów w porządku.

Nie wszystko.

Sebastian przymknął oczy i osunął się powoli po ścianie. Westchnął cicho i opuścił ręce luźno wzdłuż ciała.

Nie żyje.

Narkotyk zaczął działać niemal natychmiast. Mącił mu w głowie, tłumił ból posiniaczonego i poranionego ciała, a co najważniejsze, wymazywał niektóre myśli. Bardzo niechciane myśli. To nic, że go przytępiał, uzależniał i niszczył wewnętrznie od jakiegoś czasu. To naprawdę nieważne. Bo co mu innego zostało? Naprawdę, co?
To było tak głupie i żałosne, że Sebastian miał mdłości na samą myśl i czuł obrzydzenie do samego siebie. Inaczej jednak nie potrafił. Wszystko było szareszareszare i beznamiętne. Siedemnaście tygodni temu przestał słyszeć, widzieć, czuć. Nie widział żadnych kolorów.
W sumie ciekawe, że jeszcze się nie zabił. To chyba najprzyjemniejsza alternatywa. Z drugiej strony, to było zbyt poniżające. Moran miał kiedyś podobne myśli, kiedy czuł się podobnie jak teraz. Bez celu, bez sensu, bez czegokolwiek.
Nie. Miał zbyt wiele szacunku do siebie. Aż tak się nie pogrąży. Nie.

Sto osiemnaście dni temu stracił wszystko, na czym kiedykolwiek mu zależało. Znacie to poczucie beznadziejności? Panika. I rozpacz. Uczucia, których Sebastian nigdy nie doświadczył. Bez znaczenia, że był na wojnie, że nie raz w swoim życiu do niego mierzono i znajdował się w sytuacji bez wyjścia. Niczego nie mógł zrobić. Wszystko zależało od kogoś innego. Kurwa, jakim on był idiotą.

Od dwóch tysięcy ośmiuset trzydziestu dwóch godzin towarzyszyło mu nieustanne uczucie tonięcia. Kiedy miotasz się resztkami swoich sił, nie możesz krzyczeć, bo to jeszcze pogarsza sytuację, nie możesz złapać oddechu, a kiedy już próbujesz to zrobić twoje płuca zalewa zimna, piekąca woda. Sól, nie woda. Sól. Biały proszek, heroina.

Która w końcu zadziałała. Nie tak, jak powinna. Nie tak, jak Sebastian by chciał. Czuł się uwięziony we własnym ciele. Obezwładniowiony, zbyt otumaniony żeby się ruszyć, zbyt mało trzeźwy, żeby móc uciec myślami. Koszmar rozgrywał się raz po raz w jego głowie, nie chcąc przestać.
Nie wiedział ile czasu minęło. Nie wiedział gdzie jest. Czuł się zagrożony, a jednocześnie wszystko było mu obojętne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   Sro Paź 10, 2012 7:30 pm

Tego dnia Millennium nikogo nie odprowadzała. To nie był odpowiedni czas. Odkąd tylko skończyła pracę usiadła nieopodal szklarni z albumem, który znalazła w księgarni. Album z roślinkami i zdjęciami Karla Blossfeldta. Nie robiła tego często, zawsze znalazła sobie inne zajęcie na popołudnie. Nawet leżąc bezczynnie nigdy się nie nudziła. Przestudiowanie całego albumu zajęło jej kilka godzin i kiedy w końcu odrobinę zmarznięta i odrętwiała wstała ze swojego miejsca, postanowiła przespacerować się do domu okrężną drogą. A nuż odkryje coś nowego, wszak nie znała Londynu jeszcze jak własnej kieszeni, nie mieszkała tu tak długo. Zauważyła go już z daleka. Nie od razu jednak ruszyła w jego stronę. Slalomem przemierzała długi, pusty plac pełen usychających o tej porze roku traw. Wszystko było równocześnie szare i pomarańczowe. Millennium oddychała głęboko, wciągając hausty ciężkiego, zimnego powietrza w płuca. Strasznie lubiła ten stan, kiedy człowiek będąc na zewnątrz nie marzł jeszcze, ale zaczynał już drżeć. Po drodze zdążyła przystanąć i zrobić sobie wianek z rdzawych liści i gałęzi. Sypało się z niego, a kora brudziła palce (i włosy), ale ona nie zwracała na to uwagi. Nie tylko kwiaty nadawały się wszak na wianki. Ruszyła dalej powoli, tym razem prosto do celu, nie spuszczając z niego wzroku. Kiedy znalazła się tuż przed nim schyliła głowę, żeby spojrzeć mu w twarz, ale kiedy nie zdołała tego zrobić, uklękła, kładąc album na ziemi. Był to tak żałosny widok, że Holly automatycznie miała ochotę nakarmić go najpiękniejszymi historiami, jakie w życiu słyszała. Wyciągnęła rękę i wplotła mu dłoń we włosy, po czym stanowczo, acz powoli szarpnęła, by unieść jego głowę. Utkwiła swoje spojrzenie ogromnych gałek w jego, błądzących na wpół gniewnie, pół zmęczonych błękitnych oczu.
Powrót do góry Go down
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   Pon Paź 22, 2012 7:30 pm

Uniósł zmęczony, niewidzący wzrok. Nie potrafił skupić spojrzenia. Nie potrafił określić gdzie się znajduje i co widzi. To było okropne uczucie. Ale chyba jeszcze gorsza była całkowita trzeźwość. Nie mógł sobie poradzić z rzeczywistymi faktami. Tego było za dużo. Po prostu... Jezu.
Sebastian westchnął cicho, czując szarpnięcie. Nie miał siły się wyrwać, właściwie, w ogóle nie był w stanie tego zrobić. Normalnie nie pozwoliłby komuś na coś takiego. Nieważne, jak bardzo byłby naćpany. Jeśli tylko zachowałby resztki świadomości, zareagował by protestując najżywiej jak potrafi.
W tej chwili było mu to szczerze obojętne.
Mogli go zadźgać, pobić, okraść, zastrzelić, okaleczyć, zgwałcić, cokolwiek.
Bo, szczerze, jakie to miało teraz znaczenie?
Tak więc patrzył na obcą dziewczynę pustymi oczami, nie zastanawiając się nawet kim jest. Z rozchylonych warg nie dobywał się żaden głos. Nawet gdyby chciał coś powiedzieć, prawdopodobnie nie byłby w stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   Sob Lis 10, 2012 2:35 pm

Był tak biednie zmęczony, jednocześnie obojętny wobec życia, że Millennium nie chciała mu pomagać o nie nie. Bo i dlaczego. Postanowiła, że wykorzysta go do innych celów. Od momentu, kiedy na nią spojrzał wiedziała, że oto zjawił się w tym miejscu, o tym samym czasie co ona tylko w jednym celu. By stać się jej własnością.
-Owieczko.-rzekła, jakby znali się od lat i przezwisko to przylgnęło do niego zamiast imienia czy nazwiska, jakby było oczywiste, że on nie może, nie ma prawa nazywać się inaczej.
-dlaczego siedzisz tu i marzniesz?-zapytała na zmianę mrugając i wytrzeszczając oczy.
-Gdybym mogła uplotłabym ci koc z kwiatów i liści, ozdobiony złotą nicią płaczu twoich wrogów Owieczko.-szepnęła głaszcząc zarys jego szczęki. A potem przemieściła się obok niego i oparła swoją głowę, na jego ramieniu, wyciągając przed siebie chude nóżki.
-Wiesz Owieczko...-zaczęła swój monolog i westchnęła-Wielu twórców ginęło z powodu niebezpieczeństwa wykonywanego zawodu. Malarze-freskanci stale pracowali na dużej wysokości. Jak chce tradycja, wielu z nich zmarło spadając z rusztowania, co niektórzy ironicznie określają „śmiercią freskanta”...
Powrót do góry Go down
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   Nie Lis 11, 2012 10:59 pm

Owieczko? Ciągle powtarzane przezwisko docierało do niego jak przez mgłę, aż w końcu wyryło się w jego pamięci. Słowa dziewczyny nie miały dla niego żadnego sensu. Właściwie, był pewien, że spora część jej słów, jeśli nie cała osoba, była efektem wziętych narkotyków. Zwykły omam, ot co.
Sebastian miał jednak jakieś chwiejne odczucie, że jego umysł nawet w takim stanie nie potrafiłby stworzyć czegoś tak chorego i dziwnego. Dodatkowo dotyk na skórze, kiedy Holly oparła się o niego, wydawał się być bardziej niż prawdziwy.
Ciekawe, jakby dalej rozwinęła się ta sytuacja, gdyby Moran był trzeźwy i zdolny do ruchu. Tymczasem pozwalał się dotykać bez żadnych oporów, krzywiąc się tylko co jakiś czas i wzdychając, jakby sprawiało mu to ból.
- Bo nic innego mi już nie zostało - odpowiedział na jej pytanie cichym, wypranym z emocji głosem. Impulsywnie, całkowicie wbrew sobie. Ponownie zamilkł, wsłuchując się w jej słowa. Miała miły, delikatny, przyjemny głos, mówiąc o sztuce brzmiała, jakby śpiewała kołysankę. Sebastian przymknął oczy i osunął się nieco po ścianie, operając głowę o kobietę. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Prawdopodobnie nie. Ale czuł się w tamtym momencie w miarę bezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   Pon Lis 12, 2012 7:56 pm

Millennium snuła swą opowieść o malarzach i ich tragicznych zgonach jeszcze przez godzinę, aż znudziwszy się przerwała w połowie zdania, wstała, nie zważając zupełnie na półprzytomnego Sebastiana i zabrawszy swój album leżący na ziemi.
-wpadnę jutro.-rzekła na odchodne, jakby Moran siedział tam będąc w doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej. Skąd znała adres? Podał jej oczywiście. Bez problemu, może trochę niewyraźne, może trochę cicho, ale adres był. Zresztą prawda była taka, że gdyby Holly chciała znalazłaby go na pewno. Może po miesiącu, po roku, trzech, ale znalazłaby gdyby tego pragnęła.
Powrót do góry Go down
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   Sob Lis 17, 2012 7:34 pm

Sebastian prawdopodobnie nawet nie zorientował się, kiedy Holly wstała i wyszła. Zaplątał się w snute przez nią baśnie, marzenia, sny, niczym pajęczą sieć. Przymknął zamglone oczy i odpłynął do innego świata, a jedynym z tego rzeczywistego był jej delikatny głos, obijający się echem w jego głowie.
Mniej więcej w tamtym momencie faktycznie stał się jej własnością.
Kiedy odeszła, pozostawiając go samego, znów poczuł tą marną pustkę, która doskwierała mu od dłuższego czasu. Zapadł w półsen, pełen koszmarów, brudu, krwi i terroru, i tylko słodki głos nieznajomej nucący kołysankę powstrzymywał go od popadnięcia w szaleństwo.

Obudził się wczesnym świtem, drżąc zimna w chłodnym pomieszczeniu. Delikatne światło wschodzącego słońca wpadało przez wielkie, szklane okna. Nie pamiętał co się działo, kiedy był pod wpływem narkotyku. Czy raczej, wziął to za omam. Niezwykle dziwny, rzeczywisty i eteryczny, mimo to, omam.
Siedział kilkanaście minut, wypruty ze wszystkich emocji, aż w końcu podniósł się na nogi.
Skierował się do swojego mieszkania, ledwo poruszając nogami, zatrzymując się co jakiś czas. Jakimś cudem wspiął się po schodach i przystanął przed zamkniętymi drzwiami.
Wszedł do środka, nawet nie rozglądając się po wnętrzu i opadł na materac. Wgapił się w sufit pustym wzrokiem, nie myśląc dosłownie o niczym.
Bo, właściwie, było to zbyt bolesne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Objawy wytwórcze   

Powrót do góry Go down
 
Objawy wytwórcze
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Offtopic :: Kosz-
Skocz do: