IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Trafalgar Square Fountains

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Trafalgar Square Fountains   Nie Paź 07, 2012 6:34 pm


Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 7:14 pm

Taki tam zwykły spacer wieczornymi ulicami Londynu. Ollie nie byłby sobą, gdyby nie wyszedł z mieszkania chociaż na moment, kiedy wieczór taki ładny i przyjemny. Wcale nie przeszkadzał mu chłód, który towarzyszył dziś Londyńczykom przez cały dzień. Przez tyle lat życia w Kanadzie niskie temperatury przestały robić na nim jakiekolwiek wrażenie, co dało się zauważyć po jego lekkiej garderobie. Spacerując po ulubionym Trafalgar Square wyróżniał się wśród opatulonych Anglików-zmarzluchów w cienkiej, kraciastej koszuli, na którą narzucił jedynie dżinsową kurtkę. Wychudzone, długie nogi zostały odpowiednio wyeksponowane przez obcisłe, poobdzierane i postrzępione rurki i do tego nieodłączny element, fioletowe vansy pasujące do koloru koszuli.
Chadzał tak sobie z kubkiem kawy zakupionej w okolicznym Starbucksie, podziwiając uroki miasta, jak zwykle o tej porze. W końcu zrezygnowany siadł na jakiejś podrapanej i pomazanej przez wandali ławce, stawiając obok siebie kubek z kawą i wyciągając z kieszeni cienkie papierosy, by po chwili wsunąć do ust jednego z nich i odpalić końcówkę. Z rozkoszą zaciągnął się dymem, tak sobie tylko siedząc i rozmyślając. Jakoś nie mógł się ostatnio zebrać do kupy, dopadła go jesienna chandra, totalnie.
Coś musiał na to zaradzić, może powinien wyjechać? Och, tak, oczywiście, zawsze, gdyby tylko nie miał tyle roboty... Życie modela jest zdecydowanie skomplikowane, ale jemu się to podobało. Do pewnego czasu, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 7:27 pm

Mimo tego, że praca jako asystentka i służąca modeli dawała mi nieźle w kość i byłam po niej cholernie zmęczona, to nie mogłam odmówić sobie spotkania ze znajomymi, których znałam tyle lat bo ilekroć wpadałam do ciotki na wakacje to przesiadywałam z nimi całe dnie.
Dla innych ludzie z którymi się spotykałam, byli ćpunami, wandalami i bóg jeden wie jak jeszcze o nich mówiono, a ja widziałam w nich rodzinę i nie od łącznych kompanów w dobrej zabawie. Mogłam z nimi przesiadywać całe dnie i wcale mi się to nie nudziło. Fakt, że pod ich wpływem trochę się zmieniałam, zaczynałam palić i robić rożne dziwne rzeczy. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało, bo później wstawałam następnego dnia i chodziłam do pracy jak przykładny człowiek.
Nie wiem jakim cudem trafiliśmy do tego parku, zwykle bywaliśmy w miejscach gdzie chłopaki mogli pojeździć na deskach albo poskakać po jakiś murkach. Tym razem jednak nogi poniosły nas tutaj, jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało ale wiedziałam że po dłuższej chwili gdy ekipa nie będzie miała na czym się wyszaleć, zaczną rozrabiać. I nie musiałam wcale długo czekać, bo już po kwadransie spokojnego stania, zostałam sama z dziewczynami. Bo męska część znalazła sobie ofiarę w postaci chłopaka który siedział na ławce i palił papierosa. Widziałam jak go zaczepiali i coś sapali, dlatego podeszłam do nich. Byli kumplami ale czasem przeginali.
- Zostawcie go.
Stwierdziłam i pociagnełam za dłoń, jednego z kumpli. Dopiero po chwili spojrzałam na chłopaka z którego robili sobie posmiewisko. Pracowałam z nim i wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego. Zwłaszcza, że ten w szczególności działam mi na naerwy.
- O fuck..
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 7:38 pm

Olliemu nigdy specjalnie nie leżało na sercu zdanie idiotów. Co prawda nikt nie lubi słuchać obelg na swój temat, ale blondyn powoli się na nie uodparniał, a to że o nim mówiono, sprawiało mu nie lada frajdę. Dlatego kiedy tylko ta banda chłopaków zjawiła się przy jego ławce, starał się to zlekceważyć, a w ostateczności najbardziej wyszczekanemu zgasić papierosa na czole, żeby się plebs nauczył, żeby trzymać się od Lindquista z daleka. I wtedy wśród nich zauważył tą dziewczynę z domu mody, jak jej było? Behati? Chyba tak. Oho, zamierzała stanąć w jego obronie? Pewnie byli jej kolegami. Wyglądała na jedną z nich, Ollie nie miał o niej zbyt pochlebnego zdania, niestety. I to przez jakiś czas nie było w stanie się zmienić.
- Spokojnie, księżniczko, twoi chłoptasie są tak żałośni, że aż śmieszni - stwierdził cierpliwie, po czym rzucił niedopałek pod nogi, przyciskając go butem. Nie zamierzał się denerwować. Nie teraz, kiedy był w ogromnym dołku, a każdy dzień tylko utwierdzał go w przekonaniu, że jak tak dalej pójdzie, to wyląduje na terapii dla osób z depresją.
- Możecie zostawić nas samych? - spytał tylko, a ci pokpili sobie jeszcze trochę i zaczęli się zbierać. Miał coś do powiedzenia dziewczynie, bo ostatnimi czasy strasznie działała mu na nerwy w pracy i pewnie miała swój wkład w taki a nie inny nastrój Kanadyjczyka.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 7:49 pm

W sumie to liczyłam na to, że ta księżniczka rozpłacze się i zacznie uciekać. To było by zabawne i miała bym kolejny powód by być dla niego kochaną i miła jak zawsze. Fakt tego, że jeszcze nie naplułam mu do butelki z piciem jest taki, że nie chciałam robić przykrości swojej ciotce, bo pomogła mi kiedy najbardziej tego potrzebowała. Może i wyglądałam tak jak oni, ale najważniejsze było to że ani trochę mi to nie przeszkadzało. Chodziłam ubrana jak mi się żywnie podobało i nikt nie miał prawa mówić że powinna wyglądać inaczej.
- Powiedziała królewna z kilogramową tapeta na twarzy. Brewki już wyregulowane? Czy może pomóc bo jeszcze sobie w oko pensetke wbijesz.
Zwykle starałam się może nie tyle być miła ale normalna, bez złośliwości i innych takich, ale ten człowiek działał mi na nerwy jak mało kto. Spoko był modelem, osiągnął coś więcej niż ucieczka od matki która chciała rządzić Twoim życiem, ale nie mogłam pozwolić sobie na to by się wywyższał w stosunku do mnie, o co to to nie. Behati na takie traktowanie na pewno sobie nie pozwoli.
- Zaraz do was dołączę.
Uśmiechnęłam się do nich, zobaczyc na moich ustach usmiech to jak wygrać na loteri bo zwykle po pracy chodziłam z miną która mówiła 'bez kija nie podchodź'. Spojrzałam na Ollie'go i mój uśmiech momentalnie znikł z twarzy.
- Czym sobie zasłużyłam na rozmowę? O, panie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 8:02 pm

Rozpłacze? Przez kilka głupawych wyzwisk nikt jeszcze nie zalewał się łzami, tym bardziej nie ktoś o tak silnym charakterze, jak OIiver. Nie zamierzał się tym przejmować. Modele zwykle byli traktowani dość nieprzyjemnie przez resztę społeczeństwa. Mówiono o nich, że są wypacykowanymi pedałami, wychudzonymi szkapami, które dają na sobie realizować perwersyjne pomysły homoseksualnych, niewyżytych projektantów. Ileż razy on to słyszał? A ile razy przejął? To chyba mówiło samo za siebie.
Zero. Zero razy. Trudno wymagać szacunku od zwykłego człowieka, który najnormalniej w świecie zazdrości Tobie sukcesu. Psychika ludzi była tak prosta...
- Nie ma takiej potrzeby. - odpowiedział, po czym westchnął cicho - Behati, spokojnie. Rozumiem, że przechodzisz teraz trudny okres dojrzewania emocjonalnego, ale to nie moja wina.
Wzruszył ramionami, zanosząc się cichym śmiechem. Sięgnął po resztki swojej kawy, sącząc ją z gracją przez zieloną słomkę, a potem kubek wylądował w śmietniku obok. Chyba powinien zostać koszykarzem, rzut dosłownie za trzy punkty. Brawo, Lindquist! Co za cel, co za precyzja! Ha, ha, ha.
Spojrzał na nią łaskawie, próbując sobie przypomnieć, o co miał ją opieprzyć. Kiedy już przyszło mu to na myśl, rysy jego twarzy zaostrzyły się, a mina stała nieco bardziej szydercza.
- Chciałem ci pogratulować głupoty, skarbie. Bóg mnie chyba pokarał taką asystentką. - mruknął, wywracając oczętami jak jakaś rozkapryszona pannica - znowu nie dopilnowałaś terminu i sprzątnęli mi sprzed nosa świetną sesję zdjęciową. Brawo, głupia.
Westchnął, wyraźnie poirytowany. Chociaż właściwie aż tak przesadnie mu nie zależało na kolejnej sesji dla Zary, co prawda lubił sieciówki, fajnie mu się z nimi współpracowało, ale każdy powód jest dobry, by objechać Fayve.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 8:12 pm

Przewróciłam oczami na słowa chłopaka by po chwili usiąść na oparciu ławki i rozejrzeć się po parku. Jakos nie specjalnie go słuchałam, co więcej sztuke wyłaczania się na opieprze miałam opanowane do perfekcji. A tak naprawde to mało mnie interesowalo co chłopak o mnie sądzi, czy tam myśli. Choc wątpie by potrafił robic to samodzielnie.
- Dojrzewanie emocjonalne mam dawno za soba, jeżeli juz tak bardzo chcesz wiedzieć.
Jak on mnie wkurzał, naprawde nie ma takiej drugiej osoby na świecie która irytowała by mnie tak mocno, w pewnej chwili miałam ochote wytrzaskać go po tym zarozumiałym pyszczku i wrócić do ludzi którzy mają coś w głowach.
- Oh jak mi przykro z tego powodu.
Stwierdziłam nasladując głos Alison'a, który odpowiedzialny był za fryzury chłopaków. Po chwili z tego wszystkiego byłam zmuszona zapalic papierosa, jednak to nie przez towarzystow a przez tego idiote zaczełam tak palic.
- Masz dwie rece, potrafisz dzwonić z telefonu komórkowego? To sam sobie pilnuj terminów. To nie ja biegam po wybiegu jak krowa, żeby jeszcze to za Ciebie robić. Ale czego można od Ciebie wymagac, skoro nawet ubierać Ci się pomagaja.
W pewnej chwili miałam ochote wziąc ta kawe i wylac mu nałeb, zreszta bardzo czesto nachodziły mnie takie mysli gdy coś mu przynosiłam. Kiedys znajda go z narysowanym przyrodzeniem na czole, przysiegam że to zrobie.
- Bóg to Cie pokarał, ale brakiem mózgu misiaczku.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 8:25 pm

Spodziewał się, że dziewczyna z pewnością nie miała zamiaru słuchać jego słów. Tak więc przemawiał do wiatru, ten wydawał się być bardziej zainteresowany niż brunetka. Wiedział, że Fayve nie przejmuje się jego zdaniem, to dało się przecież zauważyć, ale w końcu tą ignorancją wyprowadzi go z równowagi i skończy się to kompletną katastrofą, mimo że w naturze Lindquista nie leżało bezduszne lanie się po pyskach jak dresy z londyńskiego metra.
- Za słabo się starasz, by mnie przekonać. - stwierdził, wzruszając ramionami. Wkurzanie Behati było jego małą pasją, lubił patrzeć jak ta skrzatka wścieka się i ledwie opanowuje przed tym, by w niego czymś rzucić. Jednak musiała jakoś trzymać nerwy na wodzy. Ollie był zdolny załatwić jej wylot z roboty i to w trybie natychmiastowym.
A to, że gwiazdorzył, to wiedzieli akurat wszyscy. Większość ekipy, która pracowała przy charakteryzacji przed pokazami i sesjami psioczyła na charakter dziewiętnastolatka, marząc o tym, by puknął się solidnie w głowę i zmienił światopogląd, bo takiego narcyza to jeszcze ta ziemia nie nosiła.
- Nie pasuje ci ten papieros - ocenił okiem znawcy, ale jak dla niego, to mało która dziewczyna wyglądała dobrze z tym małym trucicielem. Dalsze jej słowa sprawiły, że się uśmiechnął - o ile dobrze pamiętam, to należy do twoich obowiązków, myślisz, że ja mam na to czas?
Westchnął.
- Jesteś bardziej żałosna, niż się spodziewałem. - podsumował, załamując ręce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 8:33 pm

Przekonać? No błagam to ostatnia rzecz jaką bym zrobiła, nie chcial wierzyc jego sprawa jakoś nie specjalnie mnie to obchodziło i jeszcze mniej interesowało. Wstałam z oparcia i zaczełam chodzic po ławce, kiwając głowa. Że niby go słucham, a tak naprawde w glowie nuciłam jakąs melodie.
- A Tobie twarz.
Stwierdziłam w odpowiedzi na wzmiankę na temat tego że papierosy mi nie pasowały, może i tak bylo ale wolałam chodzić z tym niz z butelka ruskiego szampana, albo winiakiem. Stanełam za nim na ławce krzywiąc się nie miłeosiernie i wkładając dłonie do kieszeni swojego czarnego płaszczyka.
- A przepraszam bardzo co Ty niby masz do roboty? Wysyłanie sms'ów i chodzenie w ta i z powrotem na wybiegu? No blagam, nie ośmieszaj się.
Ponownie przewróciłam oczami na ostatnie zdanie chłopaka, chyba troche sie powtarzał bo 3 razy dziennie słyszałam od niego że jestem załosna, głupia itd. Może i bym sie tym przejeła, ale nie gdy mówi do mnie to wypacykowany chłopczyk. Znałam swoją wartość i byle kto nie mógł sprawic mi przykrości.
- Straszne, chyba potne się sałatą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 8:42 pm

Dla niego zachowywała się jak gówniara i tą gówniarą była. Przez jakiś czas się to nie zmieni, no może dopóki Behati trochę nie zmądrzeje. Właściwie, to nie rozumiał do końca sedna ich konfliktu, ale skoro oboje mieli z tego ogromną satysfakcję, to po co cokolwiek zmieniać? Ollie i tak miał gdzieś jej obelgi, przywykł do nich z czasem i nawet nie zwracał uwagi.
- Dziękuję. - odpowiedział, na ten jakże wyrafinowany komplement, przechylając śmiesznie głowę, a potem wrócił do beznamiętnego podziwiania Trafalgar Square. Był kompletnie niewzruszony słowami Fayve, ale powoli, stopniowo zaczynały one dopiero docierać do jego umysłu, który od pewnego czasu ogarniały same czarne myśli. Chłopak tkwił w jakiejś irracjonalnej chandrze, nie mogąc się od tego w żaden sposób uwolnić.
Pewnie dlatego stał się jeszcze bardziej uciążliwy dla środowiska, niż zwykle. Ciągle tylko narzekał, psioczył na wszystkich... Niby to do niego podobne, ale wszystko to nasiliło się w ostatnim czasie do granic możliwości i wielu miało dość Lindquista.
- Co ja mam do roboty? - powtórzył, zastanawiając się nad tym jakże ciekawym pytaniem - zamień się ze mną na jeden dzień, to się przekonasz, co to naprawdę znaczy pracować w modelingu.
Prychnął. Chyba nie miał już weny rzucać tych wszystkich złośliwych, olewatorskich tekstów. Zaczął się przejmować, co było do niego kompletnie niepodobne, a jednak się zdarzyło.
- Zabawne. - mruknął, wywracając ponownie oczami.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 8:48 pm

Przeszlam do końca ławki i zeskoczyłam z niej jakby na dole czekała mnie sama przepaśc, na moich ustach pojawił sie usmiech. Zabawne jak wiele radości dawały mi takie głupoty. Po chwili stanełam przed nim, patrząc jak próbuje mysleć.
- Możemy się zamienić. Wtedy może zrozumiesz co to znaczy asystentka. Bo póki co to raczej powinnam mieć w umówie napisane slużąca.
Stało się coś dziwnego, bo chłopak przestał mi dogryzac a to było naprawde dziwne i jeszcze bardziej niepokojace. Czułam się dziwnie gdy tak milczał, bo wiedziałam że przez gardło na pewno nie przejdzie mi zapytanie się co mu dolega. O nie, na pewno tego nie zrobie. Straciłabym w tym momencie twarz.
- Masz racje, mnie to bardzo bawi.
Stwierdziłam po czym spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu, nie było tam nic to znak że nie jest na tyle późno by ciotka zaczeła się do mnie dobijać.
- Wiesz czego Ci trzeba? Prawdziwej zabawy. Ale nie tego co wy nią nazywacie, czyli te smieszne bankiety gdzie kazdy udaje miłego. Tylko prawdziwa impreza z ludzmi w Twoim wieku. Ludzmi którzy nie są tak dretwi jak Ty.
Sama nie wiem czemu coś takiego powiedziałam, ale może gdyby mógł spędzac wiecej czasu z osobami w jego wieku które są normalne to zachowywał by się inaczej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 9:03 pm

Kiedy tak przyglądał się temu, jak dziewczyna chodzi po ławce i jak zeskoczyła z niej niczym mała dziewczynka, zaczął się zastanawiać, czy aby Behati nie miała racji. Szybko jednak odegnał od siebie te myśli, jak on w ogóle mógł sobie to zasugerować? Przecież on w przeciwieństwie do niej był poważny, skrupulatnie pracował nad swoją karierą i samorozwojem, nie marnując czasu na głupoty! Ale z drugiej strony...
Znowu przypomniały mu się czasy szkoły. Przywołał w myślach chwile, kiedy tak bardzo wyróżniał się wśród innych dzieciaków, które chodziły z nim do szkoły. To jego rodzice przez większość życia trzymali pod kloszem, pielęgnując jak drogi klejnot i nie wypuszczali go do zwyczajnych ludzi w obawie, że to go zniszczy, a tak naprawdę to protekcja rodzicieli i bogate, luksusowe życie zniszczyło go bardziej, bo teraz nie umiał być jak inni jego rówieśnicy. Rzeczywiście był sztywny. I to jak cholera.
- To byłoby ciekawe - powiedział, ale szczerze nigdy by się na to nie zgodził. Nie chciał się poniżać.
Milczał jeszcze dłuższą chwilę, zastanawiając się nad posłyszanymi od Behati słowami. Nie spodziewał się, że dziewczyna kiedykolwiek mu coś poradzi, a jednak, to brzmiało jak swego rodzaju rada. Na jego twarzy wymalowała się niepewność. Niezbyt wiedział, co ma powiedzieć, a bycie chamskim przestało go kręcić. Westchnął.
- Może i jest w tym trochę racji, ale... Na litość boską, nie znasz mnie, więc nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy! - dodał po chwili, klepiąc się z płaskiej dłoni w czoło. Bał się przyznać do tego, że jednak się z nią zgadzał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 9:13 pm

Nie on jeden miał przerąbane życie z rodzicami. Nie tylko na nim coś wymuszali. Dobrze pamiętałam jak matka chciała bym wyszła za syna jej przyjaciółki, bo to była taka dobra partia. My bogaci oni bogaci, to czemu nie połączyć majątków i żyć jak królowie. Ale przecież nawet królowie mają marzenia.
- Tak, bo ty jesteś taki skomplikowany że naprawdę..
Pokręciłam głową i podeszłam do murka oddzielającego wodę od reszty, spojrzałam na nią uśmiechając się delikatnie pod nosem i czując jak chłodny wiatr otula moją twarz. Jakby nie patrzeć to również powinnam być zadufaną w sobie dziewczyna, bo miałam pieniądze. Ale ja nigdy taka nie chciałam być, pragnęłam czegoś zupełnie innego i na pewno nie tego by usługiwać jakiemuś dzieciakowi.
- Nie wtykam, bo w dupie mam Twoje życie. Twoja sprawa jak sobie je przeżyjesz. Po prostu mówię jak jest. Jesteś cyniczny, arogancki, zakochany w sobie tylko dlatego że nie masz gdzie rozładować swoich emocji. Ciągle latasz po wybiegu z cementową miną w której nie ma żadnego uczucia. To, że ubierzesz maskę nie sprawi że staniesz się innym człowiekiem.
Westchnęłam cicho i odwróciłam sie do niego, opierając się tym samym o murek i skupiając wzrok na swoich kozaczkach.
- Możesz dalej robić z siebie dupka odseparowanego od calego społeczeństwa, ale pewnego dnia obudzisz się i zobaczysz że jedynymi ludźmi którzy Cie otaczają są Ci, którym płacisz.
Po chwili wzruszyłam ramionami i przeciagnelam sie leniwioe postanawiając że wiecej nie będzie odzywala się w taki sposób do chłopaka bo zboczyła ze swojej ściezki w której miała go tylko i wyłacznie obrażac.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 9:24 pm

Czy to do końca było wymuszenie? Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to przecież Lindquistowie nie zmuszali syna do niczego. Oni tak go po prostu wychowali, że ten chłopak przez większość swojego dzieciństwa nie widział więcej niż wysoki płot odgradzający ich ogromną willę od reszty Toronto. To było jak ciche więzienie. A nawet gorzej, bo musiał przywyknąć do samotności i tego, że nie mógł bawić się z innymi dzieciakami, tylko słuchać swoich nianiek i wykonywać polecenia. Nawet rodzice go opuszczali, bo byli zajęci pracą. I tak minęła mu większość życia, a dopiero teraz wyłonił się z tej samotni, próbując ułożyć sobie życie na nowo, może źle się do tego zabierał, ale to co kładziono przez dobre kilkanaście lat, zostanie w głowie na zawsze...
- Każdy jest skomplikowany. - stwierdził, ponownie wzruszając ramionami. Miał ochotę dokończyć swoje zdanie słowami "oprócz Ciebie", ale jednak nie. To nie miało sensu. Ile jeszcze będą tak na siebie wjeżdżać?
Tym bardziej, on dzisiaj nastroju na to nie miał. Kompletnie.
- Nieprawda... - zaprzeczył, bez przekonania, starając się nie okazywać tego, że właściwie załamał się jej słowami. Na szczęście, miał taką fajną umiejętność, która pozwalała kryć prawdziwe uczucia, jak właśnie na wspomnianym przez Behati wybiegu. I właśnie teraz z niej korzystał, czyniąc swoją idealną twarz taką, jakby była z porcelany - nie obchodzi mnie to.
Ale tak naprawdę, gdzieś w głębi serca, miał ochotę roztrzaskać się na milion kawałków, bo to wszystko było prawdą. I to dość bolesną prawdą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 9:34 pm

Zwykle może sie wydawac, że rodzice robia pewne rzeczy dla naszego dobra ale w póxniejszym czasie rozumiemy że robili to bo chcieli nas do czegoś pchnąc. Bo przeciez każde dziecko powinno miec normalne dziećiństwo, powinno zdzierac sobie kolana na zabawach z innymi szloanymi dzieciakami, powinno płakac smiac się. A nie siedziec w domu potulnie jak baranek i nie zaznawac czasu dzieciństwa który własnie jest dla niego.
- Ludzie są prostsi niż Ci się wydaje. Wiekszość z nich kieruje się jedynie chęcia zbicia fortuny i życia jak pan na swoich włościach.
Spojrzałam na niego i westchnełam, faktycznie ani troche nie ruszało go to co mówiłam dlatego też dawanie mu rad nie sprawiało mi przyjemności. Gdy go wkurzałam to przynajmniej w jakimś stopniu ppkazywał że żyje, a nie że jest robotem zaprogramowanym na jeden wyraz twarzy.
Może to co teraz zamierzałam zrobic wyda mu sie idiotycznie i bardzo dziecinne, ale wdrapalam się na ten murek za którym była woda i zaczełam sobie po nim spacerować w najlepsze.
- No tak, zapomniałam że pana idealnego nic nie obchodzi. Wiec co, nadajesz się do tej pracy jak nikt inny. Jestes wprost urodzony do tej roli.
Rzuciłam i wychyliłam się by spojrzec co jeszcze prócz wody znajduje się za murkiem, czy są tam jakies schodki na które mogła bym smignąc.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 9:42 pm

Rodzice Olliego chyba nigdy tak naprawdę nie pragnęli jego szczęścia. Gdyby tak było, nigdy nie pozwoliliby na to, by chłopak marnował najpiękniejsze lata życia przesiadując w pokoju, wypełnionym po brzegi drogimi prezentami, które miały go zająć, by się nie nudził. Został skrzywiony już na wstępie, a teraz przyszło mu za to odpokutować, ale jak widać, czuł się z tym nawet dobrze.
- Słuszna uwaga, Fayve - mruknął, a na jego kamienną dotychczas twarz wstąpił mały cień uśmiechu, który zabłąkał się chwilę na ustach, a potem zniknął tak szybko, jak się pojawił.
No tak, jednak nie był aż tak wyprany z uczuć, żeby nie przejmować się jej kąśliwymi uwagami. Ale też nigdy nie wyprowadziła go z równowagi na tyle, żeby zrobić coś nieprzemyślanego. Do tej pory przystawało tylko na wzajemnych docinkach. Nic więcej. Bo w sumie to nie miało sensu.
- A dziękuję, dziękuję. Miło, że doceniasz mój talent i zaangażowanie. - powiedział z szyderczym uśmiechem, po czym sam podniósł się z ławki. Udzieliło mu się to łażenie w wykonaniu Behati, więc sam zaczął chodzić w kółko, po chwili wyciągając komórkę. O tych porach milczała jak grób, ale miał nadzieję, że ktokolwiek dzisiaj wyciągnie go z krainy nudów i tego głupiego dołka jednocześnie.
- Może nie jesteś jednak tak głupia, bezużyteczna i prostacka. - wzruszył ramionami, po chwili wyciągając kolejnego papierosa, żeby jakoś oszukać organizm, który domagał się posiłku.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 10:00 pm

Niesety znałam dobrze takie życie, aż za dobrze. Też byłam obdarowywana prezentami, ale dlatego że ani matka a o ojcu to nawet nie wspomne nigdy nie mieli czasu. Zrobić dziecko potrafili, wychować już nie. Ale cóż poradzić takie zjawisko jest coraz częsciej spotykane w życiu codziennym.
- Jest takie przysłowie, po nazwisku to po pysku.
Stwierdziłam surowo, ja nigdy nie zwracałam się do niego po nazwisku ale pewnie dlatego że było dośc skomplikowane, wolałam mówić mu po imieniu, albo po prostu debil.
- Talent? Wyuczone sztuczki, które wyniosłes ze swojego modelingu, pozwalają Ci ukrywac to kim jesteś.
Wyrecytowałam to tak jaklbym czytała jakąs ksiązke, ale nie mówiłam przeciez niczego innego co nie było by zgodne z prawdą. Gdy udzieliło mu się moje chodzenie spojrzałam na niego i prychnęłam cicho z delikatnym uśmiechem po czym spojrzałam na rozgwieżdżone niebo.
- A Ty jesteś tak głupim, samolubnym dzieciakiem za jakiego Cie miałam.
Zasmialam się i przystanełam na chwile czując jak w mojej kieszeni odezwał się telefon, spojrzałam na wyświetlacz i był to nikt inny jak moja ciocia. Po chwili zastanbowienia jednak nie odebrałam.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Wto Paź 23, 2012 10:13 pm

Pod tym względem byli podobni, ale rąk niestety podać sobie nie mogli, bo nie pozwoliłaby im na to ich duma. Tak, zdecydowanie, oboje byli zbyt dumni, żeby się do siebie zbliżyć. Poza tym już na wstępie zrazili się wzajemnie. A teraz wyklinają na siebie jak najgorsi wrogowie, mimo że kłótnia opierała się na samych głupotach.
- Och, nie odgryziesz się? - zdziwił się, ściągając brwi, ale faktycznie, domyślał się że wymawianie jego nazwiska sprawiało jej swego rodzaju trudność. Mimo, że wcale nie było to takie trudne. Piękno języka szwedzkiego, ot co - no przecież. Bidulka nie potrafi wymówić słodkiego 'Lindquist'.
Zrobił smutną minkę, jak taki zbity psiaczek, po czym zaśmiał się złośliwie. On tam naprawdę lubił swoje nazwisko, tylko że nie miał pojęcia, skąd tak naprawdę się wzięło. Fajnie, że ów słowo ze szwedzkiego oznaczało nic innego, jak piękne drzewo, lipę. I co, że to niby jakaś aluzja do tego, że jest sztywny jak drewno? Może.
Co za ironia losu.
- Niczego nie ukrywam, taki właśnie jestem, moja droga. - wzruszył ramionami, po czym jeszcze raz przeszedł się wokół ławki i znów na niej zasiadł.
Na jej ostatnie zdanie zareagował kolejną salwą śmiechu. Jednak bez obelg nie mogli się obejść. Uroczo.
- Lubię to. - puścił jej oczko, po czym posłał jej firmowy, szyderczy uśmiech.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 8:22 am

Och, nie odgryziesz się?- Powtórzyłam sobie w głowie przy okazji krzywiąc się. Jak tak bardzo chciał to jestem zdolna odgryźć mu w tym momencie ale głowę. Spojrzałam na niego gdy zaczął wyśmiewać się z tego, że nie potrafię wypowiadać jego nazwisko. O nie, tak miło dla niego to nie będzie. Stanęłam na murku przodem do niego i zrobiłam głęboki wdech.
- Lindquist, palancie.
Rzuciłam do niego, miałam wrażenie że mój język łamie się w 300 miejscach przez to nazwisko, ale zaprałam się w sobie i proszę bardzo. Nie mogłam pozwolić by łaził i mówił że jestem jakaś nie douczona. To jego wina, że ma takie skomplikowane nazwisko. Wzruszyłam ramionami, by zeskoczyć wreszcie z tego murku, po tym jak przypomniałam sobie że chyba mam lęk wysokości. Poprawiłam swój płaszczyk i buciczki, co wyglądało jakbym miała nie więcej niż 7 lat i była słodką mała dziewczynką, która ubrała się elegancko ale lubiła skakać po wszystkim i oczywiście bała się że mama skrzyczy ją za ubrudzenie stroju.
Gdy Ollie usiadł, podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego klatce piersiowej pchając go do pozycji pół leżącej, tak by głowa oparł się na oparciu ławki. Nachyliłam się na dni z pół uśmiechem.
- Naprawdę? Taki właśnie jesteś? To bardzo ciekawe, bo ja mam wrażenie że jesteś pieprzonym aktorem.
Spojrzałam na niego i w kieszeni odszukałam telefon komórkowy, po chwili wybrałam galerie a w niej zdjęcie chłopaka, roześmianego jak chyba nigdy dotąd. Pokazałam to blondynowi i przewróciłam oczami.
- Jesteś stuknięty, albo masz rozdwojenie jaźni.
Rzuciłam i odsunęłam się wreszcie od niego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 1:35 pm

Zaklaskał, kiedy dziewczynie udało się w końcu wypowiedzieć poprawnie jego nazwisko. Na jego twarzy znów malował się ten sam, szyderczy uśmiech, jakby to, co dziewczyna mówiła na jego temat przez całość trwania tej rozmowy wcale go nie obeszło.
- Brawo, kochanie. - mruknął. No już nie przesadzajmy, to wbrew pozorom nie było aż takie trudne, zwykłe szwedzkie, ładne słówko, nic więcej...
Zerknąwszy na to zdjęcie, nie mógł się powstrzymać, by się nie roześmiać, przy okazji zastanawiając się, skąd Fayve miała w telefonie jego fotki. Podobno go nie znosiła i nie mogła na niego patrzeć, a tu proszę, proszę. Popatrzył jeszcze chwilę na roześmianego siebie, po czym wywrócił oczami. Taki był dla naprawdę nielicznych. Na tym marnym świecie istniała naprawdę niewielka liczba osób, której przyszło oglądać uśmiech dziewiętnastolatka. Oczywiście ten szczery, nieprzymuszony. A Behati z pewnością do takich osób nie należała, nie lubił jej, ona jego również, taka kolej rzeczy, po prostu.
- Ciekawa koncepcja - zauważył inteligentnie, wzruszając ramionami, a kiedy się od niego odsunęła, wyraźnie mu ulżyło, bo tak to bał się, że jeszcze coś jej odbije i zrobi mu krzywdę, a to był już szczyt wszystkiego - ale zapewniam cię, że jestem w pełni zdrowy psychicznie.
No, poza podejrzeniem anoreksji - dodał sobie w myślach, ale czy ona musiała o tym wiedzieć? Chociaż znając życie, słyszała już o tym, bo plotki w ich miejscu pracy rozchodziły się w tempie błyskawicy i nawet głuchy wiele by usłyszał, bo tam zawsze, ale to zawsze huczało od najnowszych wieści.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 4:22 pm

Kochanie? No mało nie zwróciłam obiadu, ale odruch wymiotny jak najbardziej się pojawił. Spojrzałam na niego, a raczej na uśmiech który ujawnił się na jego twarzy i przewróciłam oczami, widziałam go już tyle razy ze w żaden sposób nie robił on na mnie wrażenia, co więcej zaczął mi się nudzić.
A historia ze zdjęciem jest bardzo prosta, zamierzałam wysłać jego zdjęcie na gejowskie portale randkowe z numerem telefonu. Padłabym gdyby co chwile na telefon chłopaka przychodziły jakieś wiadomości od napalonych panów.
- Zdrowy psychicznie? To mnie rozbawiłeś, do prawdy.
Jeżeli on był zdrowy psychicznie to ja jestem królowa Anglii. Przewróciłam oczami i odpaliłam papierosa by po chwili zapytać samą siebie, czemu jeszcze tu stoję. I w dodatku rozmawiam z tym blond czymś na ławce. Nie dość, że musiałam znosić go w pracy to jeszcze na moje nieszczęście spotkałam go w parku. Od dziś nazywany prze zemnie wybiegiem dla osłów.
- Postała bym z Tobą jeszcze i poudawała że w ogóle Cie słuchałam, ale dzisiaj imprezuje z przyjaciółmi, tak wiem dla Ciebie to magia a słowo przyjaciel słyszałeś jedynie w filmach.
Zaśmiałam się i chciałam dodać coś jeszcze, ale stwierdziłam że na dzień dzisiejszy moja misja obrażania go dobiegła końca, bo przecież jutro również jest dzień. A szkoda było by wylać całe szambo od razu.
- Tak więc, jutro kawusie podasz sobie sam bo ja mam wolne.
Wyszczerzyłam się wiedziałam że nie będzie robił jakiś większych problemów z tego, bo pewnie jedyne o czym marzy to żeby się mnie pozbyć.
- A może pan idealny, porzuci swoją maske i pójdzie na impreze?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 6:48 pm

A on to robił z premedytacją, bo wiedział, że w ten sposób ją zdenerwuje. W życiu nie nazwałby jej w ten sposób na poważnie, więc... Zawsze można porobić jej nadzieję, że kiedykolwiek się to zmieni.
Gejowskie portale randkowe? Uh, zabawne, doprawdy. Jakby nie miał na głowie wystarczająco napalonych na niego panów, bo przecież znaczna część projektantów mody była homoseksualna, w dodatku gustowała w chłopakach takich, jak on. O delikatnej, chłopięcej urodzie, nie naznaczonej jeszcze znakami prawdziwego faceta, tj. zarost i te sprawy. Ile to już razy został złapany za tyłek przez starego oblecha, albo proponowano mu uroczy wieczorek po pokazie? Huh. Tak więc wcale by to nie było takie zabawne, poza tym, gejem nie jest, faceci pociągali go jedynie w pewnym stopniu, ale są przecież jakieś granice przyzwoitości.
- Cieszę się, że mogłem poprawić ci humor, misiaczku - rzekł podle, po czym zaśmiał się cichutko.
No on też się zastanawiał, po co dalej tu tkwiła, skoro ta rozmowa nie miała na celu niczego konkretnego, jedynie działali sobie nawzajem na nerwy i dodawali kolejnych powodów do nienawiści. Chyba też powinien się już zbierać, taka drobna uwaga. Robiło się coraz później.
- Przynajmniej ty jesteś szczęśliwa - dodał beznamiętnie, wzruszywszy ramionami - nie będę z tego powodu płakał, jeśli o to ci chodzi.
Jeden dzień bez tej idiotki to wspaniała wieść! Co on zrobi z tym wolnym czasem, kiedy Behati nie będzie się kręcić po domu i starać się mu dogryźć? Ach, słodka wolność. No to innym asystentom się oberwie. Tak żeby z wprawy nie wyjść.
- Nie mam ochoty na imprezę. - stwierdził chłodno, po czym zaczął zbierać się z ławki, wsuwając dłonie do kieszeni. Zamierzał spędzić ten wieczór sam, być może przy jakiejś dobrej książce i gorącej herbacie, bo przecież rano trzeba wstać do roboty.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 6:58 pm

Pacnęłam się w czoło gdy odmówił imprezowania i spojrzałam na niego przerzedzając dłońmi po swojej twarzy.
- Boże jaki Ty jesteś nudny!
Westchnęłam głośno i spojrzałam na niego, nie wiedziałam jak tak można. Ktoś proponuje Ci imprezę, wyrwanie się z tej nudnej egzystencji, a ten tylko nie i nie i nie. Człowiek na nie, no po prostu nie mogę.
- Ale wiesz co w sumie w dupie mam Twoje zdanie. Z pewnością jestem od Ciebie silniejsza, tak więc dzisiaj robisz za mój trening, zaniosę Ci na ta imprezę!
Klasnęłam w dłonie, no może z tym zaniesieniem to trochę przesadziłam bo chyba złamała bym się w pół, ale na pewno zaciągnę go na imprezę, chodź bym miała go sobie przywiązać do nogi. Zapewne zaraz zada durne pytanie, dlaczego chce to zrobić. A odpowiedź jest prosta, jego nudne życie które w jakiś sposób dotyka mnie działa mi na urodę.
- A jak się będziesz szarpał to Cie po prostu znokautuje i tyle.
Stwierdziłam i chwyciłam go za nadgarstek by po chwili ciągnąc za sobą w stronę wyjścia z parku. Mogło to wyglądać dość dziwacznie, ale raz w życiu chciałam coś dla niego zrobić i go rozerwać by następnego dnia wrócić do normalności.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 7:11 pm

Zmarszczył brwi.
- Aye, uważaj na słowa, kretynko! - oburzył się automatycznie, bo wcale nie uważał siebie za nudnego, tylko nieco odbiegającego od tłumu. Może i nie zachowywał się, jak każdy inny chłopak w jego wieku, ale to jeszcze nie powód, by nazywać go nudnym. On nie miał czasu na zabawę w rozumieniu Behati. Umiał się rozerwać na swój własny sposób.
Przecież chodził na imprezy, oczywiście służbowe, bo tam znajdowali się ludzie, którzy w jakiś sposób się liczyli w społeczeństwie. No i te wszystkie wyjścia w miasto po udanym pokazie z resztą modeli, to było coś! Potem powrót do domu ledwie stojąc na nogach, z obrzyganą koszulą, na zerwanym filmie... Ale teraz nie miał na to ochoty. Jemu marzyły się wakacje, długie wakacje, najlepiej w jakimś ciepłym miejscu blisko wody.
- Co ci tak zależy na tym, bym poszedł z tobą na jakąś imprezę? - spytał, wpatrując się w nią, jakby była największą wariatką na świecie, ale nie stawiał się jakoś specjalnie mocno, kiedy Fayve złapała go za nadgarstek i zaczęła za sobą ciągnąć. W sumie...To mogło być zabawne, gorzej jak znowu odetnie i nie będzie niczego pamiętał z wydarzeń mających miejsce poprzedniej nocy w jakimś klubie - dobra, dobra, pójdę. Ale puść mnie, szajbusko.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   Sro Paź 24, 2012 7:26 pm

- Tak, tak kretynko, debilko itp itd.
Stwierdziłam beznamiętnym tonem, choć w sumie jakby nie patrzeć gdyby użył jakiś gorszych słów czy to tutaj czy kiedykolwiek w pracy to najprawdopodobniej rozniosłabym go w magiczny pył. Czemu ciagnełam go na impreze? Szczerze, to sama sobie zadawałam to pytanie. Może dlatego, że gdzieś tam bardzo głeboko chciałam by chłopak troche się rozerwał bez tego co ma na codzien i żeby nie myślał o pokazach, zdjeciach. Ale najprawdopodobniej szykowałam jakąs durnote która będe chciała go w jakis sposób ośmieszyc, zresztą zobaczymy.
- Nie zalezy mi..
Rzuciłam idąc przed siebie, by po chwili puścić jego nadgarstek bo to zdawało się nie potrzebne, zwłaszcza gdy sam tego chciał. Wzruszyłam jedynie ramionami na jego kolejną nazwijmy to obelgę.
Jakoś bardziej martwiłam się tym, że przyjaciele tyle na mnie czekają a ja rozwodziłam się nad tym jaki chłopak jest, a nie powinno mnie to ani trochę interesować. Wyjelam telefon i napisałam do kumpli że za kwadrans będę.
- Tylko nie narób mi obciachu, wystarczy że tak wyglądasz.
Rzucilam do niego w momencie gdy opuszczaliśmy park.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trafalgar Square Fountains   

Powrót do góry Go down
 
Trafalgar Square Fountains
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Offtopic :: Kosz-
Skocz do: