IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parter, mieszknie pani Hudson

Go down 
AutorWiadomość
Mrs. Hudson
Not your housekeeper!
avatar

Join date : 28/09/2012
Liczba postów : 17

Humor : :)

PisanieTemat: Parter, mieszknie pani Hudson   Nie Paź 07, 2012 9:50 am

Tu będzie coś napisane. Kiedyś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.esiako.tumblr.com
Mrs. Hudson
Not your housekeeper!
avatar

Join date : 28/09/2012
Liczba postów : 17

Humor : :)

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Nie Paź 07, 2012 10:12 am

Pani Hudson właśnie wróciła do Londynu. Pojechała na tydzień do siostry, a teraz nieśpiesznie wysiadła z taksówki, którą jechała z dworca do domu na Baker Street. Zaszła jeszcze do pani Turner chcąc przekazać jej najnowsze wieści i dwa słoiki konfitury. W końcu przestąpiła próg domu pod numerem 221b, weszła do swojej kuchni, zaczęła parzyć herbatę i dopiero wtedy usłyszała z góry dziwne odgłosy. Rozmowę?
- John, kochany, wszystko w porządku?- Zawołała w górę schodów. Od czasu śmierci Sherlocka martwiła się o niego podwójnie.
- Może zaparzyć herbatę?- dodała. Herbata była dobra na wszystko, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.esiako.tumblr.com
Sherlock Holmes
Spectacularly ignorant
avatar

Join date : 16/09/2012
Liczba postów : 407

Skąd : Hutton le Moors, UK

Humor : So excited.

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Sro Paź 10, 2012 8:22 pm

O ironio losu, Sherlockowi należało przywalić cegłą w łeb by zrozumiał uczucia drugiej osoby... a sam i tak starał się o jak największą enigmatyczność swych poczynań. Holmes był mężczyzną, ale jego wrażliwość... i idiotyzm emocjonalny stawiały ilość testosteronu w jego organizmie pod wielkim znakiem zapytania.
Wtedy Sherlock starał się mu jakoś pokazać, iż kieruje swe uczucia do Johna jako części pracy, a więc pracy. Przecież to w pełni logiczne, prawda?! Nie, nie prawda. Sherlock wyszedł wtedy na aseksualnego gbura, chociaż nie zaprzeczył, gdy Watson zapytał go o zainteresowanie mężczyznami. Co innego w przypadku kobiet - tu od razu była negacja. Może nawet i za szybka... Chociaż z drugiej strony to by tylko potwierdziło jego zainteresowanie mężczyznami co w gruncie rzeczy i tak byłoby stwierdzeniem złym, gdyż detektyw był tzw. Grey-A, czyli aseksualnym w strefie szarości, a więc nie był wypranym do końca z uczuć zimnym draniem. Potrafi on pokochać ale... tylko jedną osobę i to od razu miłością platoniczną. Mamy więc tu istotę relacji Sherlock-John.
-Innego wyjścia nie było... a to i tak poszło na marne. -zmarszczył mocno nos i brwi po czym zakleszczył dłonie na jego swetrze znacznie to mocniej tym samym mając możliwość dokładnego wtulenia się w swego partnera. Ach, te potworne wypominanie... te drobne zazdrości... To było straszne. Holmes w gruncie rzeczy starał się to ignorować, jednakże pozostawiony sam sobie cierpiał i to naprawdę ogromne katusze. Próbował wyzbyć się tego bólu poprzez środki psychoaktywne ale to mu nie pomagało... Nie ważne czy to była Wielka Pauza czy też zwyczajne oczekiwanie na powrót z kolejnej durnej randki... Ból był jednakowy.
Pochylił głowę dość posłusznie niczym pies po czym cicho westchnął, gdyż rana ta była dość świeża, a szwy zakładał jakiś partacz ze szwajcarskiego szpitala. Zdziwił się czując jak doktor stara się załagodzić owy ból po czym tylko uśmiechnął się wyraźnie uspokojony. O tak, wrócił do starego, dobrego Watsona.
Holmes nie oponował, chociaż uwielbiał stawiać sztuczny opór. Tylko osoby kręcące się w otoczeniu jego o tym wiedziały. Nie chodziło o seks tylko... nie no, ten chłopak zawsze musi mieć ostatnie słowo wypowiedziane, a także i jego racja musi okazać się tą dobrą, nieważne jak może wydawać się absurdalna. Dość szybko ruszył do odwzajemniania pocałunków, mimo że nie miał w tym większej wprawy. Wydał z siebie cichy gardłowy jęk i odrzucił głowę do tyłu, gdy tylko blondyn wgryzł się w jego szyję. Tego się nie spodziewał. W gruncie rzeczy... niczego z obecnych tu wydarzeń się nie spodziewał.
-Ngh... John. -stęknął głośno, gdy ten zarysował jego tors swymi paznokciami bezlitośnie.
-John... Proszę Cię... daj mi moment. -jego głos drżał tak jak wtedy, gdy zmuszony był przyznać się do lęku przed Psem. Swoją drogą... jego największym strachem była... samotność. Detektyw zdołał jeszcze raz objąć lekarza mocno tym razem w pasie i tak... trwał z nim przez dłuższą chwilę wtulony by w końcu ruszyć pewnym krokiem w stronę części, gdzie mieszkała Pani Hudson. Stanął praktycznie naprzeciw niej... kompletnie nie wiedząc jak należałoby się zachować. Tak więc zwyczajnie tylko podszedł do niej i... sam z siebie objął starszą kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegameison.forumpolish.com
Mrs. Hudson
Not your housekeeper!
avatar

Join date : 28/09/2012
Liczba postów : 17

Humor : :)

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Czw Paź 11, 2012 10:30 pm

John nie odpowiadał przez jakiś czas. Pani Hudson pomyślała nawet, że może się przesłyszała, albo ma jakieś halucynacje i słyszy głosy... Aż tu nagle zbliżające się, dość znajome i bardzo dawno nie słyszane kroki. Postać szybko zeszła na dół, a Martha Hudson prawie zeszła na zawał.
- Sherlock, kochanie!- odwzajemniła uścisk. Swoją drogą Holmes przytulający kogoś sam z siebie też był dobrym materiałem na zawał. Na szczęście starsza kobieta była zahartowana.
- John, mój drogi, co powiecie na herbatę u mnie za pięć minut? Przyniosę ciastka, trzeba to uczcić!- powiedziała uradowana. Jeszcze tylko pocałowała Sherlocka w policzek i już jej nie było. No, prawie, bo na chwile jeszcze wróciła się do swojej kuchni po portfel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.esiako.tumblr.com
John H. Watson
Unbeatable Conductor of Light
avatar

Join date : 28/09/2012
Liczba postów : 78

Humor : i don't know

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Sob Paź 13, 2012 9:10 pm

Nawet w kwestiach uczuciowych, John był prostym człowiekiem. W komunikatach w stylu " tutaj zaprzeczyłem, a tutaj się nic nie odezwałem" nie widział żadnej różnicy. Był utwierdzony w przekonaniu, że ten go nie chce i już. Nie chciał być męczący, więc dał mu spokój. Może dlatego wszystko wyszło tak a nie inaczej?
Wchodząc do kuchni, cały czas zastanawiał się, jaka to będzie reakcja starszej pani. Kobieta faktycznie była zahartowana, z czasem nawet przestała reagować krzykiem na widok gałek ocznych w mikrofalówce i odciętych głów lodówce. Jak widać, do wszystkiego można się przyzwyczaić. Tak samo John, przyzwyczaił się do ukrywania uczuć, do hamowania słów, do różnego rodzaju niespodzianek, jakie ciemnowłosy potrafił mu przygotować. Szkoda, że nie wszystkie należały do przyjemnych.
Przyglądając się im z boku, oparł się o futrynę. Przez moment na jego twarzy pojawił się uśmiech - zarówno Hudson jak i Sherlock wyglądali na szczęśliwych. Lubił, gdy ludzie dookoła się uśmiechali. To było miłe, radujące serce uczucie.
- Herbata byłaby wspaniała.- uśmiechnął się do kobiety znów, a gdy ta wybiegła z kuchni jeszcze szybciej niż Sherlock gdy dowie się o ciekawym morderstwie, spojrzał na ciemnowłosego.
- Tęskniła za Tobą. Choć faktycznie, to najsilniejsza kobieta jaką znam. Powinienem brać z niej przykład.- rzucił od niechcenia, wzrok kierując w stronę korytarza.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherlock Holmes
Spectacularly ignorant
avatar

Join date : 16/09/2012
Liczba postów : 407

Skąd : Hutton le Moors, UK

Humor : So excited.

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Nie Paź 14, 2012 6:19 pm

Niestety ale John się mylił. Dla Sherlocka ów blondynek był najbardziej wartościową osobą, jaką spotkał w całym swym życiu. John różnił się od reszty jego znajomych, był wyjątkowy. Chociaż usilnie starał się by zachować pozory kompletnie zwyczajnego i przeciętnego człowieka. Może i lepiej mu było z taką świadomością, że jest taki a nie inny... Kto tam wie...? Holmes nie potrafił go zrozumieć, czemu pragnął tak bardzo zachować pozory normalności? Przecież było mu naprawdę daleko do zwyczajnego szaraczka... Dobrze wiedział, że John w ciągu przynajmniej czternastu bądź też szesnastu lat odbył wraz z rodzicami wiele podróży... Również z łatwością nawiązywał on kontakty z innymi... różnej maści. W końcu nie od parady został on nazwany "Trójkontynentalnym Johnem Watsonem" z ust Mike'a Stamforda. Watson jest poliglotą i szybko też potrafił przyswoić do siebie kulturę jak i też język ludzi, u których obecnie się znajdował. Potrafił on idealnie wyczuć emocje innych i dobrać odpowiednią reakcję do tego. Był zupełnie inny od Sherlocka. W dodatku jego ambicja w szkole co pozwoliła mu ukończyć medycynę na jednym z bardziej poważanych uniwersytetów w Wielkiej Brytanii... God, Sherlock nie był w stanie aż tak bardzo dostosować się do warunków zastanych. To również pozwoliło mu na wytrzymanie ciężkich wojskowych warunków, początkowo na angielskim poligonie, a dalej już w Afganistanie. Inny człowiek próbowałby dezercji... zdecydowanie jak najprędzej byle tylko mieć już spokój w duszy i nie wpatrywać się w to jak towarzysze walki umierają w bezsensownych potyczkach. Ale nie... John H. Watson nie złamał się wtedy... i Sherlock widział to już w pierwszych chwilach w Bartsie.
-John, również i Ty jesteś silny... Kto wie czy nie silniejszy... Domyślam się co widziałeś... tam... -znacznie przysunął się do blondyna i zaczął wodzić palcami po jego szyi by zanurzyć dłoń pod jego sweter i chwycić wpierw za skrzętnie ukrywane nieśmiertelniki a potem zaś począł masować jego bliznę.
-W... Afganistanie. -dokończył detektyw wodząc powoli palcem wokół jego blizny by czasem i zbaczać z orbity wytoczonej przez jego palce na jego cudnie wyglądającą bliznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegameison.forumpolish.com
John H. Watson
Unbeatable Conductor of Light
avatar

Join date : 28/09/2012
Liczba postów : 78

Humor : i don't know

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Sro Paź 17, 2012 7:47 pm

J0hn po prostu nie widział w sobie niczego wybitnie interesującego, co mogłoby stawiać go ponad innych ludzi. W pewnym sensie to mogłoby być uznane za zaletę, bowiem nie miał w zwyczaju wielbienia swej osoby ponad wszystko, nie był typowym narcyzem, jakich na świecie jest wręcz od groma. Dopiero po długim czasie odkrył swe zdolności i talenty, wcześniej nie był w stanie dostrzec ich w żaden sposób.
Spokój, brak wojen i cichy dom? Watson był kompletnie sam, stąd pomysł wstąpienia do wojska. Przynajmniej ocalił jakiegoś ojca, męża czy tam kochanka. No mniejsza. Sam powrót do Londynu wcale mu się nie podobał - wizja samotnego życia w jednej z tańszych i bardziej obskurnych dzielnic, bez większych planów na przyszłość... nie, to mu się nie podobało. Na szczęście trafił wręcz idealnie, co można uznać za wspaniały przypadek. Bądź co bądź na swego przyjaciela w parku trafił całkowicie niespodziewanie. A ten z kolei rozmawiał z Sherlockiem również przez przypadek. To wszystko było jednym, wspaniałym zrządzeniem losu. Czasami trzeba pozwolić mu działać i odpuścić, bo swoimi działaniami możemy odwieść się od wizji idealnego życia. Od tego, co właściwie zostało dla nas zaplanowane. Nie żałował tego, co się wydarzyło. O ani jednej chwili spędzonej wspólnie z partnerem nie mógł powiedzieć, że chętnie wymazałby ją z pamięci.
- Wierz mi, że tamto było rajem w porównaniu z tym, co czułem po Twojej śmierci.- spojrzał na Niego zmrużonymi oczyma. Faktycznie, miał mu żal, że zrobił coś takiego. Powinien zachować się jak typowy dupek i zignorować życie Johna. Tak zrobiłby każdy.
Uniósł nieco głowę, właściwie w tej samej chwili przykładając wargi do Jego ucha. Musnął je delikatnie, po czym zamknął oczy i zanurkował nosem w jego włosach. Objąwszy Go w pasie, przyciągnął do siebie mocno, wręcz stanowczo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mrs. Hudson
Not your housekeeper!
avatar

Join date : 28/09/2012
Liczba postów : 17

Humor : :)

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Czw Paź 18, 2012 2:36 pm

Po ciastka poleciała jak burza, nawet biodro nie mogło jej zatrzymać. Kupiła co miała kupić (kruche z dżemem, mniam!) i szybko wróciła do domu. Chłopców zastała przytulających się do siebie na co też się ucieszyła.
- Od początku wiedziałam, że tak to się skończy- powiedziała śpiewnym głosem. Poszła do swojej kuchni, ciastka wyłożyła na talerzyk i zalała herbatę świeżo zagotowana wodą. Usiadła i spojrzała na Sherlocka.
- A teraz kochanie opowiadaj. Jak ci się udało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.esiako.tumblr.com
Sherlock Holmes
Spectacularly ignorant
avatar

Join date : 16/09/2012
Liczba postów : 407

Skąd : Hutton le Moors, UK

Humor : So excited.

PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   Pią Paź 26, 2012 3:38 pm

A Sherlock to widział i był właśnie z wielu powodów dumny. Tak, on był cholernie dumny ze swego Johna i starał się to jak najbardziej podkreślać... Chociażby na "The Science of Deduction" gdzie Holmes zawsze odsyła to bloga swego przyjaciela i wychwala go... zarazem gęsto i często zaznaczając iż jego styl pisania jest niczym z "tandetnej powieści przygodowej". Ale licznik i tak w największym stopniu przez te 3 lata Wielkiej Pauzy był najwięcej podbity poprzez odwiedziny Sherlocka, codziennie, trzy razy przynajmniej na jeden dzień.
-Nie myśl sobie, że ja miałem lekko, John... -niemalże wywarczał do jego uszka po czym odsunął się grzecznie, gdy tylko poczuł jak miękkie wargi przyjaciela muskają jego ucho i ocierają się o skłębione ciemne loczki osuwające się leniwie do połowy ucha detektywa. Przechylił głowę nieco w lewo po czym wtulił się mocno w niższego blondyna. Na chwilę odsunął się od lekarza.
-Próbowałem wytłumaczyć w t e d y Johnowi, że to była tylko sztuczka... -westchnął cicho po czym obdarzył znów Watsona ciepłym wzrokiem i skradł mu nieporadny, acz nawet i namiętny pocałunek. W końcu siadł na swym fotelu ciągnąc za sobą Johna by też usiadł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegameison.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parter, mieszknie pani Hudson   

Powrót do góry Go down
 
Parter, mieszknie pani Hudson
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Offtopic :: Kosz :: Mieszkania-
Skocz do: