IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala w piwnicy

Go down 
AutorWiadomość
Game Master

avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Sala w piwnicy   Sob Paź 06, 2012 1:27 pm

Get Sherlock!


To był dzień jak co dzień. Pracownicy St. Barts jak zawsze poświęcali swoja uwagę dla pacjentów zarówno żywych jak i nieżywych. Do takich prawie przeciętnych pracowników należała Molly Hooper. W tej chwili zajmowała się badaniami dla jednego z lekarzy w niewielkiej sali tuz obok prosektorium Nie mogła więc wiedzieć jak do budynku dostał się tajemniczy mężczyzna. Nie mogła tez mieć pojęcie co zaraz się wydarzy. Mężczyzną był Sebastian Moran, jeden z najbardziej zaufanych pracowników Jima Moriartiego, którego spokojnie można nazwać wrogiem publicznym numer jeden.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Molly Hooper

avatar

Join date : 23/09/2012
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Sob Paź 06, 2012 6:03 pm

Molly Hooper - zwykła przeciętna pracownika St. Barts Hospital, która pracowała z ludźmi. Tak zawsze mówiła, gdy przedstawiała się nowym osobom, nauczona doświadczeniem. Ludzie inaczej reagowali gdy słyszeli z jej ust, że pracuje z ludźmi w szpitalu, a inaczej gdy mówiła, że pracuje przy zwłokach. Dla niej to była zwykłość, codzienność. Tak jak dla policjanta, który w pierwszych dniach pracy jest zszokowaniem zachowaniem niektórych ludzi, jak ratownik medyczny wezwany wraz z zespołem na miejsce wielkiego wypadku... idzie się przyzwyczaić i sądzi się, że widziało się wszystko, aż do czasu gdy pojawia się coś gorszego.
Molly westchnęła podnosząc papierek wskaźnikowy, który wskazywał odczyn zasadowy. Była zmęczona całym dniem pracy i powoli zaczęła tracić koncentrację myśląc o ciepłym kocu i kubku gorącej herbaty. Na chwilę przerwała pracę i zamknęła oczy by dać im odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Nie Paź 07, 2012 6:12 pm

Cudowny dzień. Naprawdę, od dawna nie bawił się tak dobrze. Nie działo się co prawda nic nadto interesującego, jak to czasem bywało, zawsze to jednak okazja na rozruszanie się.
Sebastian czekał cierpliwie na sygnał od Moriarty'ego, choć odrobinę znudzony, że tyle to trwa. Znacznie wcześniej skrył się w jednym zaułku szpitala, obracając leniwie w palcach papierosa. Nie mógł go zapalić, może i był w tej chwili niewidoczny, dym i intensywny zapach mógłby ściągnąć uwagę przypadkowego pracownika, który przypałętałby się w jego okolice. Przynajmniej znalazł sobie jakieś zajęcie. Które znudziło mi się po kilkudziesięciu minutach.
Naprawdę, to stawało się powoli odrobinę irytujące.
Może nawet trochę bardziej niż odrobinę.
Chrysteniechwkońcucośsię... Tak! Moran wyciągnął wibrujący telefon z kieszeni kurtki. Słabe niebieskie światło oświetliło jego twarz, na której pojawił się teraz mały, drapieżny uśmiech. Schował komórkę, poprawił broń zawieszoną przez ramię i dźwignął się powoli na nogi. Przeciągnął się, od kilkudziesięciu minut siedział skulony w tej małej klitce, w całkowitych ciemnościach. W końcu jednak zabawę czas zacząć.
Niedługo zajęło mu podpalanie wcześniej założonych ładunków. Szedł spokojnie przed siebie, pozostawiając za sobą walące się ściany i słtumione wybuchy. Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować co się dzieje, zdążył zejść do piwnicy. Wszystkie dźwięki życia ucichły, jak stosownie, biorąc pod uwagę, że znajdował się w kostnicy.
Zakradł się od tyłu, przyglądając się uważnie Molly.
Molly.
Kobieta, dziewczyna, którą miał nie-przyjemność poznać kilka lat temu, kiedy James przygotowywał małe przedstawienie dla Sherlocka. Niezwykle irytująca. Szczególnie wtedy, kiedy cała sytuacja także była irytująca. Możliwość spotkania jej w takich, a nie innych okolicznościach była dla niego naprawdę zadowalająca.
- Witaj, kochanie - wymruczał jej do ucha, całkowicie nie podobnym do swojego, głosem. Przyłożył jej jednym, szybkim ruchem szmatkę nasączoną chloroformem. Nie było go wiele, więc Molly powinna odzyskać przytomność w przeciągu kilku najbliższych minut. Rzucił jej chwilowo bezwładne ciało na ziemię i uklęknął przy niej, spoglądając na jej twarz bez większych emocji. Chwycił ją pod pachy i oparł o ścianę. Zaryglował od środka drzwi, wyciągnął telefon, który położył obok siebie i broń. Przysiadł na brzegu stołu, trzymając swoją snajperkę w rękach i zerkając co jakiś czas na kobietę. Tyle rzeczy miał do zaoferowania, pytanie tylko, czy starczy im czasu.
Niemniej był całkowicie zrelaksowany. Znał na pamięć każdą, najmniejszą drogę ucieczki. Wszystko zostało obmyślone, które pomieszczenia spłoną na wiór, które się zapadną, przewidziane, wyliczone.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Game Master

avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Nie Paź 07, 2012 6:32 pm

A w tle dało się dalej słyszeć niewielkie hałasy. Ludzie uciekali, szpital się rozpadał, krzyk i panika były wszech obecne. Nie mniej jednak w tym jednym miejscu było wyjątkowo cicho i nadzwyczaj bezpiecznie. Spokojnie można było przeczekać tu okres największego bałaganu. Tak więc nasz tajemniczy morderca mógł tu spokojnie pilnować by plan się powiódł bez wkraczania w strefę ognia. Jak jednak zareaguje gdy siły porządkowe wpadną do środka poszukując Molly? Tego dowiemy się zapewne całkiem niedługo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Molly Hooper

avatar

Join date : 23/09/2012
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Nie Paź 07, 2012 6:52 pm

Molly nie wiedzieć czemu - za pewne ze zmęczenia(?) - lekko przysnęła. Drzemała opierając głowę o dłoń. Miała dziwny sen. Śniło jej się, że szła do pracy, ale zamiast zwykłości spotkała ogień. Dużo ognia i lawy. Czuła gorące powietrze które paliło ją w płucach, duszne z pierwiastkami ognia.
Otworzyła oczy i rozejrzała się po pomieszczeniu rozciągając się tym samym zapominając o dziwnym śnie. Jeśli ktoś przyłapał by ją na drzemce w czasie pracy... jej się to przecież nigdy wcześniej nie zdarzyło! Jej opinia pracowitej wzorowej pracowniczki nieco by ucierpiała ale każdemu zdarzają się błędy. Skrzywiła się delikatnie kierując wzrok na blat z próbówkami.
Usłyszała to. Głos, który już kiedyś słyszała. A teraz przyprawił ją o dreszcze. Niemożliwe.
Nim zdążyła zareagować coś się stało. Czując charakterystyczny zapach odruchowo sięgnęła dłońmi w stronę swojej twarzy. Starała się oderwać rękę Sebastiana wraz z chusteczką, ale substancja była szybsza i salę spowił mrok.

Ile czasu minęło? Co się stało? I dlaczego leżę na ziemi.
Molly długo nie otwierała oczu. Pozwoliła najpierw by powróciły obrazy sprzed krótkiej chwili. Laboratorium, Sebastian, chloroform. To się stało na prawdę? Może to był tylko sen? Drgnęła i poruszyła się. To nie sen co by robiła na podłodze?
Nie była związana, to chyba dobrze, prawda? Czego on od niej chciał. Co on tu robił? Otworzyła oczy i wbiła spojrzenie w sylwetkę 'nieznajomego'.
- Kim jesteś?- zapytała w końcu lekko ochrypłym i niepewnym głosem przerywając tak gęstą ciszę, niemal niemożliwą biorąc pod uwagę fakt co działo się obok. Jej głos dzięki temu brzmiał głośno a ona sama zdziwiła się, że udało jej się odezwać - To znaczy, kim jesteś naprawdę. - przesunęła się w bok - byle tylko zmniejszyć odległość jaka była pomiędzy nią a Moranem.
Bała się.
Sebastian jakiego poznała nie może być prawdziwy. Jim nie był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Nie Paź 07, 2012 8:44 pm

Sebastianowi się nie spieszyło. Zajmował się swoją bronią, oczyszczając ją z brudu znalezioną na stole czymś przypominającym szmatkę i strząsając niewidzialne pyłki. Zamyślił się całkiem, uśmiechając się lekko do siebie, słysząc przytłumione krzyki ludzi z zewnątrz. Nikt się raczej nie palił, by zadbać o trupy, wszyscy w panice zajmowali się resztą pacjentów. Między innymi dlatego to miejsce było takie odpowiednie.
Uniósł nieco głowę i spojrzał błyszczącymi oczami na Molly, kiedy tylko zorientował się, że wraca do świata żywych i przytomnych, choć może nieco otumanionych i zdezorientowanych. Brwi poleciały do góry, po zadaniu pierwszego pytania. Och. Już wszystko jasne. Sebastian zerknął w pośpiechu na leżący obok niego telefon, nie wydający z siebie żadnego dźwięku. Brak wiadomości od Moriarty'ego. Powinien zacząć się niepokoić? Chwycił komórkę i upewnił się, że na pewno niczego nie otrzymał. Nie. Schował ją do kieszeni i ponownie skierował wzrok na swoją broń.
- Tak marne wywarłem na tobie wrażenie? - spytał chłodnym tonem, tym którym zwyczaj miał się odzywać. Tym, po którym Hooper mogła go spokojnie skojarzyć. W przeciwieństwie do Moriarty'ego kilka lat temu, nie bawił się w aktorstwo, starając się zachować jak najwięcej siebie.
- Przyjacielem James'a oczywiście - stwierdził, podnosząc w końcu głowę i przyglądając się jej uważnie. Nie potrzebował jej wiązać, ani w żaden inny sposób unieruchamiać. Miał broń. Był przeszkolony. Z doświadczeniem. I był Moran'em. A Molly była Molly. Raczej nie trzeba opisywać przewidywanych szans, gdyby doszło do starcia między nimi, bądź jakiejkolwiek próby ucieczki. Chociaż przemknęło Sebastianowi przez myśl, że na dobrą sprawę mógłby jej zakneblować usta. Chryste, wystarczająco się nasłuchał jakiś czas temu o jej zainteresowaniach. Oglądanie Jim'a w takich warunkach było dobijające i bardzo niekomfortowe. Ta kobieta czyniła to jeszcze gorszym. Kilka minut w takim towarzystwie i już mogli by go wsadzić w białe kaftany. Nie, żeby mogli to zrobić w dowolnej chwili, patrząc na jego upodobania.
- Nic się nie zmieniło od tej pory - dodał i uśmiechnął się. Łagodnie. Delikatnie. Uroczo. Wzrok za to krzyczał z satysfakcją śmierćsmierćsmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Molly Hooper

avatar

Join date : 23/09/2012
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Pon Paź 08, 2012 4:59 pm

Pamiętała go, ale nie tak mocno jak by chciała w tym momencie jak było jej to potrzebne teraz. Jim niewiele o nim wspominał, a jak już wydawał się niechętny do rozmowy o tej osobie. Wtedy zręcznie i niezauważalnie zmieniał temat, który Molly szybko podejmowała zapominając o swoich poprzednich pytaniach. Czasem spędzali w trójkę razem czas. Ale krótko i ich relacje były... znikome o ile jakieś były. A on ją raczej ignorował. Grzecznie kiwał głową, gdy coś mówiła - ze względu na Jima, jak sądziła.
Dopiero teraz uświadomiła sobie, że wcale nie jest bezpieczna w 'swoich kątach' co niekoniecznie wywarło na niej dobrą reakcję. Sebastian wszedł sobie tutaj najwyraźniej bez problemów. Drgnęła gdy znowu usłyszała znajomy głos i przeniosła spojrzenie, które przez chwile utknęło na broni Morana... na Morana. Lekko rozchyliła usta obserwując go w swój specyficzny sposób.
Marne wrażenie? Bo naprawdę będzie trudno nazwać to, co czuje w tej chwili. Było jej niedobrze i była zdezorientowana nie tylko pod względem fizycznym w reakcji jej ciała z eterem. W psychice działy się różne rzeczy. W umyśle. Zastanawiała się, jaki będzie jej następny krok, co zrobić w takiej sytuacji?
Przecież mogłam się domyślić, że miły przyjaciel Jima nie koniecznie musi być miły jak w przypadku byłego.
Ale ona przecież nie chciała o tym myśleć. Paradoks, prawda? Tracić czasu na powrót to tej ciężkiej historii - nie chciała tego, w niczym by jej ten zabieg nie pomógł. Nie przyjmowała do wiadomości fakt (w istocie starała się nie przyjmować), że przyczyniła się do tego co się stało. Pomimo małego happy endu. Mówili jej wtedy, że to nie jej wina, może mieli racje?
- Czego ode mnie chcesz? - zadała kolejne pytanie, które z trudem przeszło przez jej suche gardło.
Najchętniej by wyszła. I w sumie mogła by to zrobić gdyby nie broń i gdyby nie Sebastian. Jim był szalony, nie może mieć normalnych 'dobrych' przyjaciół, chyba, że ich wykorzystuje. Jednak nie w tym przypadku.
Omiotła wcześniej spojrzeniem pomieszczenie. Zaryglowane drzwi wcale jej nie pocieszyły. Słysząc przytłumiony hałas zorientowała się, że prędzej czy później ktoś po nią przyjdzie. Lekarz lub ochroniarz, woźny, słowem - ktoś. Ktoś, kto raczej nie będzie przygotowany na jej niespodziewanego gościa.
Była jednak jedna rzecz, którą mogła zrobić. Poczekać, aż Sebastian znowu zwróci uwagę na swoją broń. Delikatnie wsunąć dłoń do kieszeni i wystukać krótką wiadomość. Znała jedną osobę, która jej pomoże. Ale czy dobrze by zrobiła? Zawahała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Game Master

avatar

Join date : 22/09/2012
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Sro Paź 10, 2012 6:24 pm

No tak Wy sobie tu gadu gadu, a na zewnątrz ludzie wariują. No ale przecież taki był plan. Z korytarza dało się słyszeć jak z sufitu spadając belki. Podłoga drugiego piętra zawaliła się w głośnym hukiem. Lepiej rób co do Ciebie należy Moran bo czas ucieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sebastian Moran
Colonel
avatar

Join date : 24/09/2012
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Pią Paź 12, 2012 10:37 pm

- Od ciebie? Właściwie niczego konkretnego - odparł z lekkim uśmiechem, jakby nieco rozbawiony. Przyglądał się jej uważnie, błyszczącymi oczami, rejestrując każdy skrawek ciała, każdą emocję i ruch na twarzy.
- Powiedz mi Molly... - zaczął, przesuwając opuszkiem palca po swojej broni, zerkając co chwila na kobietę.
- Bo tak masz na imię, prawda? Molly Hooper. - Uniósł głowę i spojrzał na nią z niemal sympatycznym uśmiechem, jednocześnie przesyconym ironią.
- Jak to jest być w związku z najniebezpieczniejszym człowiekiem w Londynie, który cię wykorzystuje na każdym kroku, wyciągając z ciebie informacje dotyczące twoich przyjaciół. Podejrzewam, że to ciekawe doświadczenie - stwierdził chłodniejszym, bardziej naturalnym dla siebie głosem.
- To całe poczucie winy, związane z wydaniem bliskich ci osób. Swoją drogą interesujące, że to cię jeszcze nie zniszczyło. Ale może się mylę. Może to wcale nie jest dla ciebie istotne.
- To się rozgadał chłopak. Blefował. Stwierdził, że dlaczego w sumie miałby tego nie robić. Oko za oko, on się wystarczająco nasłuchał jej kilka lat temu, przyszedł czas na zmianę ról.
Poczuł wibracje w telefonie i wyjął go z kieszeni. Odczytał wiadomość, zmarszczył brwi, zaraz jednak uśmiechnął się ponownie.
- James Moriarty przesyła pozdrowienia - powiedział z nietypowym uśmiechem i zbliżył się do niej powoli, niespiesznie. Zamachnął się bronią, uderzając ją solidnie w twarz. Mocno. Mocniej niż zamierzał. Cóż, tak bywa, umrzeć od tego nie umrze. W każdym razie przedstawienie się skończyło. Spojrzał chłodnym, analitycznym wzrokiem na drzwi, którymi niedługo mieli wejść (nie)spodziewani goście. Na twarzy znów zapanował spokój, obojętność, coś co towarzyszy mi od wielu lat.
Zarzucił sobie broń na ramię i oparł się o ścianę, nasłuchując. W głowie miał już obmyślony plan, przewidziane reakcje, ruchy, jakie może zadać, kiedy drzwi się otworzą. A Sebastian naprawdę głupi nie był, ba, nie był aż tak daleko od samego James'a. Poza tym, lata spędzone na wojnie, polowaniach i tym podobnych, zdecydowanie przygotowały go na takie sytuacje.
Póki co docierały do niego tylko odgłosy łamanych belek, zawalających się ścian i ludzkich krzyków. Jednak na pewno usłyszałby kroki dwóch osób, prawdopodobnie będących nie tak daleko niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Molly Hooper

avatar

Join date : 23/09/2012
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   Wto Paź 16, 2012 11:15 am

Jeśli więc niczego od niej nie chciał dlaczego tu był? Z jakiego powodu budynek, w którym pracuje, miejsce, które było poniekąd jej drugim domem w tej chwili płoną? Powoli przestawał istnieć? Przecież musi być powód. Zawsze jest. Przyczyna i skutek. A może ona jeszcze nie rozumie? Nie chce tego pojąć?
Molly, uświadamiając sobie, że nadal siedzi na zimnej ziemi lekko się wyprostowała lekko rozchylając usta. Wciąż miała mdłości, lekkie, prawie niewyczuwalne, ale jednak. Następnie spojrzała na mężczyznę, na Morana, który wymienił jej imię ozdabiając to uśmiechem przyprawiającym o ją dreszcze. Wcześnie brała ten uśmiech za przyjacielski.
Pewnie, że tak mam na imię. nikogo nie gram. Nigdy
Ale to nie tak. Prawda? Przecież ona... nic. Jim i tak pewnie o Sherlocku wiedział wszystko. To przecież oczywiste. On mógł wszystko. Ale... jeśli wiedział to od niej. W sumie ona nie była z prawdziwym Jimem. Nie była z Napoleonem zbrodni. Spotkała się z nim parę razy, kilka randek. Trzy czy cztery? To bez znaczenia.
Poczuła się nieco gorzej i niekoniecznie fizycznie. To powracające uczucie w miejscu, gdzie znajduje się serce. Niematerialny ból ochrzczony przez ludzi krótkim 'poczuciem winy'. Moran chciał wytrącić ją z równowagi, zdenerwować... zasmucić? Zrobić wszystko i nic w zwykły sposób, tak jak to zrobiłby jego przyjaciel.
Drgnęła powracając do świata rzeczywistego wyrwana kolejnymi słowami Morana.
Z początku wzięła to za przesłyszenie, lekko zmarszczyła czoło zastanawiając się, czy usłyszała to co usłyszała. On żyje. Jak? Była zaskoczona, ale nie specjalnie. Pewnie tak jak z niektórymi rzeczami - reszta emocji przyjdzie później z czasem.
Przykuła wzrok do mężczyzny wciąż jeszcze będąc zdezorientowaną całą tą sytuacją. i widząc, że się do niej zbliżył cofnęła się trochę do tyłu, wciąż siedząc na ziemi. Uderzona bronią zwiększyła swój kontakt z zimnymi płytkami tracąc na parę sekund jasność widzenia. Do słownie pociemniało jej w oczach. A wraz z powracającym światem przyszedł ból, który dzięki wspaniałej buzującej we krwi adrenalinie, nie był nie do zniesienia - do czasu niestety, aż hormon straci swą magiczną moc a nadnercza powiedzą:NIE! i zrobią sobie wolne.
Chwile potem, nieco błędnym i zdziwionym wzrokiem znów obróciła się do mężczyzny.Tym razem odsunęła się do tyłu z narastającym strachem i poczuci beznadziejności, które zaczęło ją przytłaczać.

//wybacz spóźnienie, zapomniałam wysłać posta o. O
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala w piwnicy   

Powrót do góry Go down
 
Sala w piwnicy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The game is on! :: Offtopic :: Kosz-
Skocz do: